QE, or not-QE?

Oto jest pytanie, którym szef FEDu gra na nosie wszystkim komentatorom papierowej finansjery. Dylematy dzisiejszego Hamleta mają jednak głębokie podłoże, gdzie nasz bohater został uwikłany w konflikt z fatum, który, jak to w każdej ponadczasowej starogreckiej tragedii, doprowadzi ostatecznie do katastrofy. Czy rozpocząć finalne QE, które zrujnuje walutę, acz chwilowo pozwoli zachować lśniący rating AAA, czy może pozwolić aby papiery o lśniącym ratingu AAA oprawione zostały niewidzialnym łapskiem wolnego rynku, który wywinduje ich rentowność i tym samym obróci w perzynę całą zzombifikowaną bubble-economy opartą o tani kredyt? Nasz Hamlet akurat w tym przypadku nie zwlekał długo z powzięciem decyzji i pośpiesznie, nie czekając nawet do końca miesiąca na konferencję FOMC, spoza sceny zakomunikował światu otwarcie ostatniego aktu tragikomicznej historii papierowego pieniądza. Parafrazując Marcellusa obserwującego księcia Hamleta podążającego za swoimi ułudami, „widno jest coś butwiejącego w państwie dolarowym” .

Wydarzenie to nabrało dodatkowo nieco groteskowego kolorytu ze względu na fakt, iż nastąpiło dzień po tym, kiedy w swojej niedawno wydanej broszurce BIS ostrzega, że „bezprecedensowy rozrost bilansów centralnych po kryzysie finansowym miał negatywny wpływ na funkcjonowanie rynków” . W istocie: zaburzenie prawidłowego mechanizmu funkcjonowania transmisji kredytowania przez nieustanne manipulacje stopami procentowymi, gwarancje rządowe bez pokrycia, jak i tworzenie morza płynności, całkowicie uniemożliwia prawidłową ocenę rzeczywistego ryzyka, doprowadzając tym samym do jego potężnej akumulacji i rozrostu baniek spekulacyjnych o rozmiarach wręcz trudnych do wyobrażenia. Nie jest to oczywiście nic nowego, wszak sam mechanizm rynkowego kształtowania cen został ukatrupiony już przed ponad trzydziestu laty, kiedy to maestro Greenspan w reakcji na Czarny Poniedziałek zakomunikował światu, iż od tej wiekopomnej chwili rynki ostatecznie przechodzą na ręczne sterowanie:

„FED, w zgodzie ze swoimi obowiązkami narodowego banku centralnego, potwierdza dziś swoją gotowość jako źródło płynności wspierającej gospodarkę i system finansowy.”

– oświadczenie FEDu, 20.10.1987r

Po kilku cyklach ekonomicznych znanych szerzej jako „boom/bust/rinse/repeat” , problem, który maestro Greenspan wysmarował swoim potomnym jest już dobrze rozeznany, jednak na bieżącym etapie centralnym bankowcom nie pozostaje już nic innego, jak tylko ubolewać nad problemem i, na wzór szekspirowskiego Makbeta popełniającego kolejne zbrodnie celem ukrycia poprzednich, podążać raz obraną ścieżką, aż do ostatecznej zguby.

„Myślę, że nasze działania zachęcają do podejmowania ryzyka i powinniśmy to przemyśleć. Inwestorzy są teraz przekonani, że zawsze będziemy gotowi zapobiegać poważnym stratom. Wcale nie jest im łatwo zarabiać, jednak zewsząd są zachęcani do podejmowania ryzyka, co też czynią. Tymczasem wygląda na to, że pompujemy bańkę na obligacjach w całym zakresie spektrum kredytowego, co doprowadzi do dużych strat kiedy tylko koszty kredytów będą rosnąć. Można niemal powiedzieć, że taka właśnie jest nasza strategia.”

– Jerome Powell, 24.10.2012r

W dobie bezwzględnych manipulacji stopami procentowymi i zapewniania nieograniczonej płynności, jedyne co z pewnością wiadomo to to, że kompletnie nie wiadomo jaka jest rzeczywista wartość papierowego pieniądza, choć wcale nie będzie przesadą stwierdzenie, że przy śladowych stopach procentowych papierowy pieniądz z pewnością nie jest wart oszczędzania. Mądrzy inwestorzy przy podejmowaniu swoich decyzji wcale jednak nie muszą kierować się swoją mądrością, wszak otoczenie NIRP/ZIRP wymusza na nich spekulację na co raz to nowych klasach papierowych aktywów, czemu zresztą sami z perwersyjną rozkoszą się oddają. Z czasem ilość nieproduktywnego pieniądza panicznie poszukującego papierów generujących dodatnie przepływy gotówkowe doprowadzają do sytuacji, w której nawet papiery dłużne korporacyjnego subprime osiągają ujemną dochodowość, co wymyka się jakimkolwiek teoriom ekonomicznym, wyrosłym na gruncie rozumowania innego niż heroinowe majaki.

EB7ONWVXYAEIKM4

Z drugiej zaś strony, coś, co spędza sen z opuchniętych powiek inwestorów, jest błogosławieństwem dla półmartwych spółek, których jedyną oznaką życia pozostaje rolowanie niespłacalnego długu, możliwego dzięki historycznie niskim stopom procentowym. Zombifikacja korporacji, do której doprowadziło ciągłe obniżanie stóp procentowych (na żądanie Departamentu Skarbu US, który ma w tym swój przenajświętszy interes) nie pozostaje również w całkowitym oderwaniu od innego zabiegu inżynierii finansowej, która trwa już dobrych parę dekad. Wszak skoro pieniądze są darmowe, to dlaczego by nie korzystać z tego historycznego dobrodziejstwa?

„Lepiej już naużywać sobie ile wlezie i dać się za to powiesić,
Niż pójść się utopić, zanim się w ogóle zgrzeszyło.”

– William Shakespeare, „Otello”

Tym oto sposobem, zarządy korporacji wpadają na pomysł, dzięki któremu na papierze poprawią kondycję finansową swoich przedsiębiorstw: bierzemy darmowy kredyt, po czym, zamiast na rozwój naszego przedsiębiorstwa, przeznaczamy go na skup akcji naszej firmy z rynku, dzięki czemu zaoszczędzimy parę centów na dywidendach, które musimy wypłacać innym akcjonariuszom. Krótko mówiąc „BUYBACKI!” – hasło, na widok którego papierowi inwestorzy-spekulanci dostają gęsiej skórki, a może i nawet kilkusekundowego orgazmu. Nie ma się jednak co dziwić takiej reakcji wziąwszy pod uwagę fakt, że buybacki stanowią wiodący strumień pieniędzy, który papierowy cyrk na rynku akcji winduje pod niebiosa.

total flows buyback

Rekordowym pod względem buybackowych orgii okazał się rok ubiegły, w którym to korporacje na skup swoich akcji wydały 114$ licząc na każde 100$, które w tym samym czasie przeznaczyły na rzeczywiste inwestycje (co stanowi dwukrotność średniej za dwie wcześniejsze dekady 1998-2017), przy czym ponad połowa buybacków została sfinansowana zaciągniętym długiem. Prym w tej nowoczesnej papierowej ekonomii wiodą naturalnie największe spółki na globie, które nie znajdują już lepszego sposobu na lokowanie swojej gotówki.

Zarządy korporacji nie działają jednak bez namysłu, przeciwnie: przyświeca im w tym świetlany cel: zmniejszenie zobowiązań korporacji z tytułu wypłat dywidend, jak również zmniejszenie liczby akcji w posiadaniu inwestorów, winduje wskaźnik EPS, dzięki czemu zarząd i wyższa kadra zarządcza za wyśmienite wyniki w sprawozdaniach finansowych inkasuje sowite premie, nawet w sytuacji, gdy perspektywy firm pod ich zarządem wcale nie przedstawiają się w kolorowym świetle. Dość wspomnieć, że gdyby tylko buybackowa inżynieria nie miała miejsca, realne wskaźniki EPS byłyby z reguły o, bagatela, 40% niższe, toteż zarządy korporacji zaiste słusznie otrzymują należne im wynagrodzenie.

Przeznaczanie pieniędzy pochodzących z pożyczek na buybacki, zamiast na nowe inwestycje, jest jednakowoż jednym z najbardziej nowotworowych działań korporacyjnego świata, który zostaje dostrzegany nawet przez skorumpowane do cna agencje ratingowe, czuwające nad rzetelną oceną ryzyka kredytowego korporacji w tym papierowym półświatku. W ubiegłym, rekordowym dla buybacków roku, coraz szerzej zaczęto dostrzegać problem „upadłych aniołów” , czyli spółek doświadczających degradacji ratingu papierów dłużnych na ostatni szczebelek „investment grade”, poniżej którego kwalifikują się już jedynie jako obligacje śmieciowe.

GS a downgrades_0

Jak natomiast w chwili obecnej wygląda przekrój korpoobligacyjnego subprime? W samym US zadłużenie sektora korporacyjnego sięga 10bln$, z czego 1/3 stanowią korpoobligacje o nie-tak-bardzo-lśniącym ratingu BBB – czyli tyle, ile liczył sobie CAŁY rynek korpoobligacji w 2008 roku.

Corporate-bonds-almost-junk-Feb-19

Choć nieoficjalnie, to mówi się już otwarcie, iż w realnym świecie, w którym agencje ratingowe miałyby coś do powiedzenia, bilion papierów o ratingu przed-śmieciowym już dawno znalazłoby się poniżej tej kategorii, gdyż w żadnym wypadku nie mają one wartości inwestycyjnych, acz jedynie czysto spekulacyjne. Znane są historie pracowników skorumpowanych do cna agencji ratingowych, którzy nie czekając nawet ostatnich lat do emerytury, po kilku dekadach pracy w toksycznym środowisku żegnają się z posadami, a w zasadzie sami na własną prośbę odchodzą z roboty, gdyż nie mogą już dłużej znosić nacisków swojego szefostwa domagającego się za wszelką cenę utrzymywania ratingów na poziomie jeszcze-inwestycyjnym, mimo że finansowe kondycje spółek wskazywałyby wprost na śmietnik.

„Prawdę jak kundla trzeba batem wypędzać do budy;
Obłudzie, rasowej suce, wolno wylegiwać się przy kominku i psuć powietrze.”

– William Shakespeare, „Król Lear”

W istocie, ocenia się, że spora część spółek o nie-tak-bardzo-lśniącym ratingu BBB ma przed sobą jeszcze 2 kwartały generowania przepływów gotówkowych, po którym to czasie staną się całkowicie niewypłacalne. W takiej sytuacji, przy pierwszych oficjalnych oznakach pogłębiającego się „spowolnienia”, którego rzecz jasna nikt rozsądny nie widzi na horyzoncie, korpoobligacje BBB w sporej mierze skoncentrowane na takich prymusach jak General Electric, czy General Motors, ze względu na swoje nadużycia na polu buybackowej inżynierii, natychmiast podążą w ślad za chlubą amerykańskiej motoryzacji, która już nawet oficjalnie przestała być spółką wartą inwestowania.

„Wszak aniołowie jaśnieć nie przestają,
Choć najjaśniejszy z nich upadł.”

– William Shakespeare, „Makbet”

No ale w gruncie rzeczy co za problem w tym, że spółki tracą rating „investment grade” ? Ano m.in. taki, że od tej chwili fundusze emerytalne, wiele funduszy inwestycyjnych i funduszy obligacyjnych nie będą mogły trzymać w swoich księgach śmieci, jako że prawnie zobligowane są do inwestowania jedynie w papiery posiadające certyfikat „investment grade” . Tym sposobem, wraz z najbliższym oficjalnym „spowolnieniem” , masowa degradacja papierów BBB w ilości rzędu 1-1,5bln$ i ich przymusowa likwidacja doprowadzi do zalania rynku morzem papierowego śmiecia, które w takich okolicznościach z pewnością będą miały trudności ze znalezieniem swoich amatorów i to nawet wśród „poważnych” funduszy znanych ze swojej perwersyjnej chuci ku śmieciowym papierom będącymi w pogardzie u innych.

„Dziwny miłości traf się na mnie iści,
Że muszę kochać przedmiot nienawiści.”

– William Shakespeare, „Romeo i Julia”

Czy w takiej sytuacji znajdzie się jakiś rycerz na białym koniu, który uratuje rynek śmieciowych korpoobligacji? Czytelnicy zapewne już się domyślają, kto w takiej sytuacji wypowie sławetne „BIORĘ WSZYSTKO!” . To naturalnie będą jedynie działania doraźne; w dalszej, acz nie tak zaraz odległej perspektywie, przedłużające i pogłębiające się „spowolnienie” wymusi na politykach Imperium Wolności przedsięwzięcie znacznie bardziej konkretnych kroków w postaci nacjonalizacji takich gigantów (TBTF) kapitalizmu jak: General Electric, Ford, General Motors, General Mills, Boeing, US Steel, Bank of America i Citicorpse, by wymienić tu jedynie najznamienitsze marki.

No dobrze, mamy zatem 3bln$ „investment grade” BBB, następnie 1,2bln$ śmieci poniżej ratingu BBB i jako wisienka na torcie 1,4bln$ leveraged loans, wszak nigdy nie jest na tyle dobrze, żeby nie mogło być jeszcze dobrzej. Dla nowych Czytelników nieobeznanych z tematem krótkie przypomnienie: czym są levaraged loans? Jest to forma pożyczek udzielana przez banki jak i różnego rodzaju nie-banki ze strefy shadow banking korporacjom o tak tragicznej zdolności kredytowej, że w każdym szanującym się banku ich przedstawiciele natychmiast zostaliby grzecznie wyproszeni przez ochronę za drzwi. Innymi słowy, jest to korporacyjny odpowiednik poprzedniego sezonu subprime, w czasie którego pożyczki hipoteczne były udzielane w sporej części bez zbędnych formalności, bez pełnej dokumentacji osobom pozbawionym pracy, dochodów i jakichkolwiek cokolwiek wartych aktywów. Podobnież jak kredyty hipoteczne subprime przepakowywano w lśniące papierki (mówiąc mądrzej, dywersyfikowano i sekurytyzowano) tworząc z nich wysoce toksyczne CDO, którymi zainfekowano CAŁY zachodni system finansowy, to również korporacyjny subprime w postaci leveraged loans stanowi budulec wysoce toksycznych papierów CLO, przed którymi przestrzega nawet sam BIS, tworząc ku uciesze Autsajdera zgrabne porównanie tychże instrumentów:cdo clo

Bezpośrednia ekspozycja banków na lśniące papiery CLO wynosi „przynajmniej” ćwierć biliona $, choć należy przy tym pamiętać o pośredniej ekspozycji wynikającej z powiązań z hedgefundami, które zapewne trzymają tego cymesu wcale niemało. Ekspozycja nie-banków? „Około 20% posiadaczy nieznanych” . Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na jeszcze jeden fakt. Nie-banki ze strefy cienia i menedżerowie CLO, w odróżnieniu od dużych banków finansujących swoje pozycje wpływami depozytowymi i/lub emisją obligacji, w znacznej mierze korzystają z finansowania pochodzącego z płynności, którą znajdują nigdzie indziej jak właśnie na szeroko już znanym rynku repo, który ostatnio jakoś tak dziwnym trafem niedomaga i w niekontrolowany sposób może, delikatnie rzecz ujmując, znacznie podwyższyć koszta utrzymywania operacji finansowych wymaganych do sprawnego zarządzania CLO. Z tego m.in. względu nieporozumieniem jest mówienie o dywersyfikacji, analogicznie jak w przypadku CDO: nie ma „lepszych” i „gorszych” papierów, wszystkie bowiem poddane są temu samemu makroekonomicznemu otoczeniu, które sprawia, że jeśli jakiś papier CDO nie był wart funta kłaków, to i wszystkie inne były warte dokładnie tyle samo. Trzymajmy zatem kciuki za zdolności pana Powella, aby zdołał utrzymać stopy repo pod kontrolą, gdyż

„Nieszczęścia nawałem biegną jedne za drugim.”

– William Shakespeare, „Hamlet”

a i już nawet bez tych ekscesów rynek leverage loans ponownie zaczyna wykazywać oznaki butwienia, co w pierwszej kolejności wystawia na próbę pożyczki o najniższym stopniu oceny kredytowej.

ll

ll ccc

Przestrzega BIS, przestrzega również IMF, który ponownie zwraca uwagę, iż „pogoń inwestorów za zyskiem skutkuje nabywaniem coraz to bardziej ryzykownych i mniej płynnych aktywów, a ekspozycja na nie dodatkowo może spotęgować trudności” . Nie omieszka przy tym również wskazywać na podobieństwa do poprzedniego sezonu subprime, w czasie którego cena papierów CDO z czasem wyraziła ich rzeczywistą wartość.

„Żeby w twych oczach większą zyskać cenę,
Chciałabym wszelki prześcignąć rachunek
W cnotach, piękności, skarbach, przyjaciołach,
Ale, ach! cała wartości mej suma
Wynosi – zero. Bo i cóż ją składa?”

– William Shakespeare, „Kupiec wenecki”

Pomimo jednak całego tego powyższego utyskiwania, są jednak pewne różnice między CDO i CLO, które pozwalają domniemywać, iż obecna sytuacja nie jest aż tak pokręcona jak przed parunastu latu. W odróżnieniu od poprzedniego sezonu, dzisiejsze CLO nie stanowią zabezpieczeń na rynku pożyczek międzybankowych; dziś tę funkcję niemal w całości pełnią najdoskonalsze papiery o lśniącym ratingu AAA, więc nie ma obawy, aby mogło dojść do jakichkolwiek zawirowań na tym polu. Również, rynek leveraged loans pozostaje dziś pod nieco ściślejszym nadzorem, więc z pewnością nie będzie mowy o powtórzeniu przestępczych praktyk sprzed lat, kiedy to banki TBTF w gorących dniach hurtem skupowały zagrożone kredyty hipoteczne, płacąc za nie centy za dolara, tylko po to, ażeby na chybcika zsekurytyzować je do postaci papierów MBS, które chwilę później można było wcisnąć FEDowi sprzedając je po cenie nominalnej. Są dziś jeszcze i inne pozytywne zjawiska w obecnym sezonie: ot choćby dzisiejszy rynek nieruchomości w US z czasem otrzymał od rządowych instytucji Fannie i Freddie gwarancje ubezpieczania pożyczek hipotecznych wartych 7bln$ (czyli o 1/3 więcej niż przed laty). Cóż więc złego może się wydarzyć? Kredyty mieszkaniowe są tanie jak nigdy, więc nic, tylko pożyczać, pożyczać, pożyczać i ładować się w nieruchomości, wszak jest niemożliwym, ażeby katastrofa na tym rynku miała wydarzyć się ponownie. Ceny nieruchomości przecież będą rosły w nieskończoność, a i ujemny kapitał własny to dziś już nikomu nieznana pieśń przeszłości. Pamięć ludzka jest zadziwiająco krótka, ale żeby nie było, że jest zaraz tak tragicznie, to cieszmy się, że przynajmniej nastroje jeszcze dopisują.

Odłóżmy jednak na bok rynek nieruchomości, który w tym sezonie nie będzie ofiarą inicjującą rozleglejsze problemy, a jedynie drobną ofiarą poboczną. Zajmijmy się teraz pokrótce zasadniczą różnicą między kryzysem roku 2008, a obecną sytuacją, która w zasadniczy sposób odróżnia finalne QE to infinity naszego tytułowego Hamleta od wszystkich go poprzedzających. Jak już nie raz wspominaliśmy w przeszłości, igraszki ze śmieciowymi papierami hipotecznymi subprime doprowadziły do załamania na rynku kredytowym w roku 2007, który doprowadził do małego kryzysu bankowego w następnych kilkunastu miesiącach. Murowane papiery hipoteczne stanowiące najprzedniejsze bankowe aktywa trafił szlag, co doprowadziło do znacznego uszczuplenia bankowych rezerw, w konsekwencji czego rozlewające się po rynku zakażenie spowodowało małą paniczkę papierowej finansjery, co skutkowało zamrożeniem akcji kredytowej. Brak dostępu do kredytu spowodował paraliż gospodarki, której tenże kredyt stanowi siłę napędową. Należało zatem czym prędzej przedsięwziąć stosowne kroki, ażeby bankowcy znów złapali wiatr w żagle, co pozwoliłoby na ponowne rozkręcenie akcji kredytowej, tak aby wszyscy znów mogli zadłużać się po uszy.

„Gdy krew ostyga po łóżkowych swawolach,
Potrzeba czegoś, co ją na nowo rozpali.”

– William Shakespeare, „Otello”

W tejże sytuacji nie pozostaje nam jednak nic innego jak stworzyć nowy zasób rezerw, które powstaną przez monetyzację najprzedniejszych aktywów o lśniącym ratingu AAA. Tym oto sposobem system bankowy US w trakcie poprzednich QE1, QE2 i QE3 otrzymał w prezencie 2,5bln$ nowiusieńkich rezerw, co pozwoliło na rozkręcenie akcji kredytowej w ramach finalnego projektu boom/bust, dzięki czemu wpompowano w sektor prywatny z grubsza 10bln$ nowego kredytu. W procesie skupowania długu federalnego przez FED siłą rzeczy spadała dochodowość papierów skarbowych, co przełożyło się na niższe oprocentowanie nowych kredytów, dzięki czemu anemiczna gospodarka łatwiej potrafiła wchłonąć taką ilość nowych zobowiązań. Nowe pieniążki nie pochodziły jednakże z oszczędności, jak za starych dobrych czasów, tylko z powietrza, a ściślej z komputerów FEDu, przez co cały proces, nie dość, że wywołał oburzenie całego świata, to charakteryzował się wysoką (8-12%) inflacją cen, mimo iż tylko niewielka ilość pieniądza zdołała przesączyć się na ulicę. Większość wszak pieniążków uwięzionych zostało w systemie finansowym, dzięki czemu posiadacze wszelakiego papierowego bogactwa mogli nachapać się jak nigdy dotąd. Tym sposobem wytworzona została iluzja wzrostu gospodarczego, która w istocie była niczym innym jak wzrostem inflacyjnym, gdyż faktyczny „przyrost” PKB uwzględniający rzeczywisty przyrost cen wskazuje na recesję trwającą DWUNASTY ROK Z RZĘDU. Sytuacja oczywiście przedstawia się zdecydowanie bardziej cukierkowo, jeśli za wskaźnik inflacji cen stosować będziemy wskaźnik CPI, którego ustawowy poziom 1,99% ustalany jest mniej więcej tymi samymi mechanizmami co lśniący rating AAA papierów UST. W przeciwieństwie do obiegowej opinii business-insiderów, centralni bankowcy FEDu, a w zasadzie ich mocodawcy z Departamentu Skarbu za wszelką cenę starają się nie dopuścić do sytuacji, w której wskaźnik CPI urośnie ponad dozwolony poziom. No ale jak to? Ano tak to: rosnący CPI wymusza rewaloryzację ubezpieczeń społecznych, świadczeń emerytalnych i innych socjali, czym przyczynia się do rozrostu krateru budżetowego.

W końcu dochodzimy do istoty problemu QE to infinity. Rozrastający się w ciągu ostatniej dekady poziom kredytu sektora prywatnego skutkował rozrostem całościowego bilansu tegoż sektora, co umożliwiało obsługę narastającego zadłużenia rządowego pieniędzmi już istniejącymi, poprzez upychanie papierów UST w gardła wszelkich podmiotów posiadających jakieś wolne nadwyżki. Z czasem jednak świat stracił zainteresowanie odsysaniem toksycznego długu rządowego z rynku US i pod naporem nieustannych gróźb sankcji ekonomicznych, w instynkcie samozachowawczym rozpoczął proces dedolaryzacji, tak iż nawet najwierniejsi sojusznicy ze Starego Kontynentu od kilku ostatnich tygodni urządzają dumping papierów UST, czym, wzorem najbliższego przyjaciela Cezara, nie czekając do idów marcowych sztyletują system dolarowy grubym kordelasem.

„Et tu Brute”

– William Shakespeare, „Juliusz Cezar”

Tym samym system FEDu znalazł się w sytuacji bez wyjścia: mizeria gospodarcza US nie pozwala na dalszy rozrost ilości kredytu a co za tym idzie ilości pieniądza dłużnego niezbędnego do obsługi bieżących zobowiązań i to POMIMO działań stymulujących polegających na obniżaniu stóp procentowych. W przeciwieństwie do załamania gospodarczego sprzed dekady wywołanego brakiem dostępności kredytu, w obecnej sytuacji sektor prywatny doświadcza przesycenia długiem, dusi się desperacko próbując wywiązywać się ze swoich zobowiązań, nie jest w stanie wchłonąć morza nowo pojawiających się rządowych papierów o lśniącym ratingu AAA, tym samym nie pozwalając na dalsze wspieranie nieustannie rozrastającego się zadłużenia Departamentu Skarbu. Odpowiedzialność za mopowanie długu rządowego spada koniec końców na dilerów głównych, którzy są zobligowani do wykupywania wszystkiego jak leci. 17 września ostatecznie pękają w szwach od nadmiaru tego bogactwa, eksploduje rdzeń reaktora repo, co jest symptomem krańcowego przesycenia długiem i zieloni z mdłości zwracają się do zarządu FEDu po pomoc. Jerome Powell natychmiast zabiera się za łatanie kraterów począwszy od kwoty 75mld$ overnight repo, po czym natrafia na lodowate spojrzenie sekretarza Mnuchina. Zewnętrznych kupców papierów UST brak, rodzima gospodarka nie jest w stanie sfinansować ani centa deficytu więcej, dilerzy główni zatopieni po uszy, więc na pana Powella niczym grom z nieba spadł zaszczyt bycia jedynym kupcem najznakomitszych papierów na planecie i, nie cierpiąc zwłoki, rozpoczyna finalne QE to infinity.

Dlaczego pan Powell tak wzdryga się przed nazywaniem tej operacji wzorem poprzedników, czyli „QE” ? Otóż QE to infinity jest całkowicie inną bestią niż poprzednie odsłony QE, które monetyzowały dług federalny celem utworzenia nadmiaru rezerw w obrębie systemu bankowego US, tak aby rozwijający się na tym mateczniku sektor prywatny posiadł zdolność utrzymania deficytu budżetowego. Natomiast nasycenie długiem sektora prywatnego powoduje, że od tej chwili to FED bierze na swoje utrzymanie deficyt budżetu federalnego, innymi słowy dokonuje wieczystego bailoutu Departamentu Skarbu. Jakie ma to konsekwencje? Nowo wykreowany z powietrza papierowy pieniądz finansujący ów deficyt natychmiast trafia na ulicę pod postacią de facto wydatków konsumpcyjnych sektora rządowego. O ile przesączające się dotychczas z wolna pieniążki potrafiły wygenerować wzrost cen na poziomie dwucyfrowej inflacji, to szeroki strumień nie tamowanych w żaden sposób gotówki dokona swojego dzieła już na zdecydowanie większą skalę. Krótko mówiąc jest to najbardziej brutalna i chamska monetyzacja deficytu budżetowego, której nie powstydziłby się żaden szemrany finansista z najbardziej prymitywnej republiki bananowej. Szkopuł w tym, że dotychczasowe wyniki szemranej finansjery bledną z rozmiarami, z którymi mamy obecnie do czynienia. FED zaczyna monetyzację w tempie 60mld$ na miesiąc, jednak wnet zmuszony będzie osiągnąć poziom 100% deficytu, czyli jakieś 100-120mld$. W takich okolicznościach nawet usilnie zaniżany wskaźnik CPI zwróci się ze swoim diabolicznym obliczem w kierunku wszystkich piewców Modern Monetary Theory i zażąda przynależnych mu procentów, niczym chciwy Shylok domagający się funta ciała od biednego kupca Antonio. Nie daj Boże przyjdzie jeszcze jakieś „spowolnienie” gospodarcze, które tylko zwiększy wydatki budżetowe z tytułu świadczeń socjalnych, nie mówiąc już o zmniejszonych wpływach z tytułu podatków, czy potrzebie doraźnej rządowej pomocy chylącym się ku upadkowi spółkom TBTF – w takich okolicznościach ćwierć bln$ na miesiąc nie wydaje się stawką zbyt wygórowaną, a do tego zbyt odległą w czasie.

W międzyczasie natomiast nadal naokoło z ust coraz-starszych i już-nie-mądrzejszych padać będą wydumane pomysły rozprawiające o tym, jak by tu uratować ich sypiący się system. QE, ZIRP i NIRP już za nami i jak się przedziwnie okazało, nie dały one żadnych pozytywnych rezultatów. Do wcielenia w życie pozostał już ostatni pomysł, który z trybun szeroko jest już wypowiadany od miesięcy: „stymulowanie fiskalne!” Najwyższy czas zacząć przymuszać rządy do wydawania pieniędzy na prawo i lewo, ot choćby na najbardziej odjechane projekty, które nie mają absolutnie żadnego znaczenia ekonomicznego. Ma się przy tym rozumieć, że nikt nie będzie miał odwagi wypowiadać frazy, która faktycznie kryje się za tymi obłąkańczymi pomysłami, by przypadkiem business-insiderzy zbyt prędko nie połapali się co jest grane, tak ażeby ich jedynym zmartwieniem na długo pozostawał dylemat, czy w swojej papierowej grze komputerowej klikać w ikonkę giełdowego cyrku $SPX, czy może $TLT reprezentującą najznakomitsze papiery o lśniącym ratingu AAA. Życzmy im, aby na koniec tego przedstawienia nie doznali zawodu niczym marokański książę, który otworzywszy kuferek, odczytał wiadomość pisaną jakby ręką samego sekretarza Mnuchina:

„Nic wszystko, co się lśni, jest złotem:
Od dawna ci mówiono o tem.
Nie jeden rozstał się z żywotem,
Co się dał złudzić mym błyskotem.”

– William Shakespeare, „Kupiec wenecki”

Kończąc już to przedstawienie, uważnie śledźmy dalej losy naszego księcia Hamleta zasiadającego w fotelu szefa FEDu, który to raz powziąwszy decyzję, wszystkie kolejne swoje dylematy będzie rozwiązywał po makbetowsku, monetyzując WSZYSTKO i bez żadnego ostrzeżenia. Sztuka zapowiada się arcyciekawie, porywająco, z niejednym zwrotem akcji, mimo że zawsze znajdzie się na widowni jakiś zniecierpliwiony dzieciak, który co chwila będzie marudził: „Mamo, nudzi mi się! Ile do końca???” Na to pytanie mama jednak nie zna odpowiedzi, wszak scenariusz przez niejednego scenarzystę jest pisany, choć akt końcowy przewidziany jest na miesiące, nie lata. Historia papierowego pieniądza jeszcze jakiś czas będzie bawić, śmieszyć, a momentami też trwożyć i kłopotać, lecz z pewnością uciech przysporzy wiele. W finalnej scenie czar pryśnie, zielona waluta niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wróżki-zębuszki trafi na przemiał, a wraz z nią cały kompleks finansowania UST, który zepchnie ponurych aktorów z Grupy Trzymającej Władzę ze sceny wprost na śmietnik historii, wskutek czego United Subprime of America zakończy odgrywanie roli hegemona, wieńcząc tym samym ostatni akt tej niezapomnianej tragikomedii.

Kurtyna.

Zielone konfetti.

 

I cytacik na zakończenie:

„Co żyje, musi umrzeć; dziś tu gości
A jutro w progi przechodzi wieczności.”

– William Shakespeare, „Hamlet”

 

Czytaj więcej:

William Shakespeare – dzieła wszystkie

https://www.forbes.com/sites/mayrarodriguezvalladares/2019/09/22/leveraged-loans-and-collateralized-loan-obligations-are-riskier-than-many-want-to-admit

https://www.wsj.com/articles/junk-debt-sends-early-warning-signals-11568545201

https://www.wsj.com/articles/oil-and-gas-bankruptcies-grow-as-investors-lose-appetite-for-shale-11567157401

https://www.zerohedge.com/news/2019-09-05/breakfast-america

https://www.theguardian.com/business/2019/oct/16/global-economy-faces-19tn-corporate-debt-timebomb-warns-imf

https://fortune.com/2019/08/20/stock-buybacks-debt-financed/

https://fortune.com/2019/09/02/why-zombie-companies-are-on-the-rise-and-could-pose-a-threat-to-the-u-s-economy/

https://www.barrons.com/articles/the-imf-warns-about-valuations-pensions-and-rising-corporate-debt-51571229001

http://www.bondvigilantes.com/blog/2019/10/11/defaults-in-european-retailers-and-us-energy-on-the-rise/

https://www.zerohedge.com/markets/after-unveiling-notqe-fed-eases-liquidity-rules-foreign-banks-rescues-deutsche

https://www.ccn.com/collateral-why-banks-are-afraid-of-repo-market/

https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-10-15/michael-hasenstab-fund-loses-3-billion-in-a-miserable-quarter

https://www.zerohedge.com/markets/markets-16-trillion-time-bomb-claims-another-victim-arrowgrass-writes-down-illiquid

https://www.zerohedge.com/markets/corporate-buybacks-accelerate-strongest-weekly-level-history

https://www.prnewswire.com/news-releases/ep-energy-takes-action-to-reduce-its-debt-significantly-and-strengthen-its-balance-sheet-300931137.html

https://www.eurekalert.org/pub_releases/2019-08/uob-nir082819.php

https://www.zerohedge.com/news/2019-08-18/beware-5-trillion-corporate-debt-wall-due-through-2024

https://www.zerohedge.com/news/2019-08-20/pimco-starts-dumping-bonds-fears-helicopter-money-around-corner

https://www.zerohedge.com/news/2019-08-16/us-share-global-yields-has-climbed-94

https://www.zerohedge.com/news/2019-07-30/whalen-warns-imminent-insolvency-large-industrial-nations

https://www.federalreserve.gov/econres/notes/feds-notes/who-owns-us-clo-securities-20190719.htm

thesoundingline.com/you-cant-have-the-biggest-government-and-corporate-debt-issuance-and-the-lowest-interest-rates-in-history-without-qe/

https://safehaven.com/article/25885/the-289-trillion-problem

https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-09-20/easy-credit-s-latest-twist-loans-to-companies-with-no-income

https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-10-10/unreadable-fine-print-in-leveraged-loans-sparks-market-backlash

https://www.telegraph.co.uk/business/2019/09/22/bis-warns-lehman-era-excesses-building-global-debt-markets/

https://www.telegraph.co.uk/business/2019/10/16/imf-fears-worlds-financial-system-even-destructive-2008/

https://www.zerohedge.com/news/2019-09-04/bond-flood-record-20-companies-issue-26-billion-cheap-debt-single-day

https://www.bloomberg.com/opinion/articles/2019-09-10/wework-mystery-who-owns-75-of-its-junk-bonds

https://www.wsj.com/articles/negative-u-s-interest-rates-options-traders-say-yes-11571304600

reaction.life/the-dangerous-world-of-negative-interest-rates/

https://www.ft.com/content/45d2ae3e-e6ab-11e9-9743-db5a370481bc

https://www.bloomberg.com/news/articles/2019-10-23/risky-loans-in-the-clo-market-could-be-trouble-for-u-s-companies

97 myśli na temat “QE, or not-QE?

  1. Świetne to było show. Nie zapomnę go nigdy.
    Tak się kręci koło historii, jednych zrzuci z piedestalu i zgniecie by zaraz wynieść innych na ołtarze. Kolejny cyrk, kolejny obrót.

    Te cytaty z Shakespear’a bardzo trafne.

  2. Najbardziej mi się w tym wszystkim podoba fakt, że współodpowiedzialni za obecną sytuację BIS i IMF powoli zaczynają ostrzegać przed zbliżającą się katastrofą, tak że jak już gówno uderzy w wentylator będą mogli pewnym głosem powiedzieć: „a nie mówiłem?”. Ciekawi mnie w takim wypadku kto zostanie kozłem ofiarnym?

    1. Opcji kozła ofiarnego jest wiele – waluty narodowe, banki centralne, giełda, Trump, szaleni demokraci, wredni Chińczycy, chciwe prywatne korporacje, nacjonaliści, wojny handlowe i walutowe, globaliści, naziści, narodowcy, faszyści, terroryści etc. Na pewno wymyślą jakąś bajkę, którą pani Pochanke i inne kanały informacyjne będą powtarzać do znudzenia aż wszyscy co do jednego uwierzą w te brednie i zgodzą się na aplikacje przygotowanego na ten czas jedynego słusznego rozwiązania (czyli jedna waluta światowa, rząd światowy, brak gotówki czy coś w tym stylu). Nie wierze, że Grupa Trzymająca Władze nie ma w tym udziału i nie ma przygotowanej na tą okoliczność opcji, którą chce rozegrać. Nic nie jest dziełem przypadku.

  3. „Z czasem ilość nieproduktywnego pieniądza panicznie poszukującego papierów generujących dodatnie przepływy gotówkowe doprowadzają do sytuacji, w której nawet papiery dłużne korporacyjnego subprime osiągają ujemną dochodowość, co wymyka się jakimkolwiek teoriom ekonomicznym, wyrosłym na gruncie rozumowania innego niż heroinowe majaki.” – Skoro jest tyle plynnosci to dlaczego niejednokrotnie dostrzec mozna problemy z plynnoscia aka. repo 10%? Czytalem, mam nadzieje ze ze zrozumieniem, poprzednie wpisy gdzie Outsider zrzucal odpowiedzialnosc za brak plynnosci na kupno przez banki UST. Przeciez jednak te pieniadze nie sa palone tylko najprawdopodobniej wracaja do gospodarki, chocby poprzez wydatki rzadu USA.
    Jesli sie myle to bardzo prosze mnie naprowadzic na wlasciwe tory.

  4. Podoba mnie się Twój styl Autsajderze. Czyta się wyśmienicie i, mimo że może próbujesz, może nie, ale ja tu wiem, że Ty żaden tam autsajder. Tzn. i tak i nie. Natomiast skupmy się na meritum.

    Czy to tylko moje odczucie? Czy może taki wydźwięk mają Twoje artykuły, ALE.

    Odnoszę wrażenie, że hmm…. mają wydźwięk „no nie wiedzieliśmy”, „kurka wodna, my biedni finansiści i władcy tego globu… ratujemy, bo tak będzie lepiej itd itp…”? Może jestem słaby jak chodzi o retorykę i sztukę rozumienia podwójnego znaczenia, albo i potrójnego, więc proszę, jeśli można o wyjaśnienie. Bo ja odnoszę wrażenie, że zniszczenie gospodarek i pogrążenie globu w jak największym chaosie jest celem grupy trzymającej trzymadło…

    Uważam, że to grupa psycho/socjopatów, którzy chcą zobaczyć jak ludzie cierpią… I nie mówię o jakichś tam ‚niewinnych’ traderach i managerach średniego szczebla….

    Czemu tak myślę. Bo to co opisujesz uczą w każdej czerwonotarczowej rodzininie od małego. Taki ‚101 jak zniszczyć gospodarkę i pognębić ludzi na długie lata’.

    A poza tym to czy są jakieś źródła, które mógłbyś polecić, które traktują o takich kryzysach gospodarczych – czyli na przykład opisują rozpad Cesarstwa Rzymskiego, w którym też było psucie złotych monet i regres pod koniec, a potem ‚wieki średnie’…….. (czy nas to też czeka teraz? 700 lat feudalizmu?).

    1. Też mi się wydaje, że to jest celowe. Wydoić obecny system wyzysku ile się da, jak padnie, zbudować nowy, tym razem tak, żeby jeszcze bardziej trzymać wszystko za twarz, pod pozorem wspólnego dobra. Stwórz problem a potem zaproponuj jego rozwiązanie. Ludzie się zgodzą na wszystko bo nie będą mieli wyjścia.

    2. Proszę się nie gniewać, że zacytuję słowa Czytelnika w kontekście tego co zostanie napisane później, po prostu jest to dobry przykład:
      „Wydoić obecny system wyzysku ile się da, jak padnie, zbudować nowy, tym razem tak, żeby jeszcze bardziej trzymać wszystko za twarz, pod pozorem wspólnego dobra.” – jest to doskonały przykład myślenia kategoriami ukształtowanymi w świecie starego paradygmatu, który w ciągu wielu dekad całej ludzkości zaszczepił syndrom sztokholmski: „Jest źle, a czeka nas bieda, głód, zamordyzm, wojny atomowe a na koniec zaleją nas oceany i jeszcze ruskie wjadą na czołgach. Niech już lepiej będzie tak jak jest, przynajmniej wiadomo czego można się spodziewać.”
      Grupa Trzymająca Władzę sama działa w obrębie stworzonego systemu, który nie do końca jest w całości sterowalny i niekiedy sprawy wymykają się spod kontroli. Z drugiej strony kunszt ich zdolności operatywnych objawiał się m.in. w tym, że nawet w kryzysowych sytuacjach, potrafili zachować zimną krew i wykorzystywać okoliczności, które podsuwał im bieg wydarzeń, zgodnie z tym, co sami wyrażali za pomocą swoich marionetek:

      Niszczenie gospodarek nie jest celem samym w sobie, jeśli już ma do tego dojść, to kryje się za tym jakiś bardziej „zbożny” cel. Czasem gospodarka jest po prostu przypadkową ofiarą, która znalazła się w nieodpowiednim czasie i miejscu, vide gospodarka US, którą w 2008 roku należało poświęcić celem ratowania Wall Street i Departamentu Skarbu. Nowy Paradygmat to coś znacznie większego, czemu nie są w stanie sprostać ani się przeciwstawić: w ostatecznym rozrachunku będą mogli wydrukować sobie tyle papierowych pieniędzy ile tylko będą w stanie, jednak będą one całkowicie bezwartościowe, kiedy reszta świata zwyczajnie się od nich odwróci. Ich arogancja i ignorancja wobec reszty świata zupełnie nie pozwalała im dostrzec takiej możliwości obrotu sprawy. Z kolei Wschód już lata temu zrozumiał co należy przedsięwziąć, po czym zaprosił resztę świata do współpracy przy budowie nowego wielobiegunowego świata. W którym nota bene jest również i miejsce dla silnych US, które się odrodzą w nowej formie po przejściowych trudnościach.
      Reasumując, Autsajder powtórzy po raz kolejny: Nowy Paradygmat bez Grupy Trzymającej Władzę to nowy renesans, można go przyjąć bezwarunkowo, ale też można zostać zmiażdżonym próbując walczyć o utrzymanie starego.

      Sam Autsajder natomiast, jak to z samej nazwy wynika, nie jest insiderem, o czym wyraźnie mówi pkt 1 zakładki „O autorze”.

      1. Nie gniewam się za cytat i dziękuję za wyjaśnienie. Moja wiedza jest ułamkiem wiedzy Autsidera dlatego czasem trzeba w prostych słowach, jak dziecku zawiłości wytłumaczyć. Syndrom Sztokholmski, może tak ale z natury jestem sceptykiem i wolę uwzględniać najgorsze scenariusze vide Orwellowska antyutopia, zwłaszcza, że Grupa Trzymająca Władzę i jej wszelkie międzynarodowe przystawki zdają się traktować „1984”, jako inspirację. War for Peace, Violence for Love, etc. Dostrzegam, że potęga Chin, do której USA doprowadziły dość niechcący zachwycone korzyściami globalizmu, jest teraz sporą przeszkodą w zbudowaniu zunifikowanego świata, w myśl postulatu w stylu Jeden Świat, Jedno Dobro, Jeden Rząd. Jeśli USA stracą status hegemona, a ich elita status kreatorów światowego porządku, zapowiada się niezły czas chaosu.

      2. Jest oczywiste, że Wschód od dawna pracuje nad tym aby pozabierać Amerykanom ich zabawki, ale skąd wiara w to, że robi to po to aby wszystkim żyło się lepiej, a nie tylko po to żeby zająć miejsce Jankesów na karuzeli?
        Wydaje mi się, że cała historia jasno pokazuje, że nie tylko takie pierdoły jak wolność czy godność osobista ale też życie ludzkie w ogóle na wschód od Bugu nie ma jakoś szczególnie wysokiej wartości.

        Zastanawiam się również na czym Autor opiera swoją wiarę w to, że świat po upadku papierowego pieniądza i spacyfikowaniu mocarstwowych aspiracji USA będzie światem lepszym niż ten, w którym żyjemy dzisiaj?
        Chciwość jest immanentną cechą ludzkiego rodzaju więc nawet jeśli ci, którzy dzisiaj urządzają nam życie zza kulis zostaną starci w proch i znikną w mrokach historii to jestem jakoś dziwnie spokojny, że również w owym „Nowym Paradygmacie”, czymkolwiek miałby by on być, szybciutko ustawi się długa kolejka chętnych do zajęcia ich miejsca i raczej prędzej niż później historia zatoczy kolejne koło.
        Bo ostatecznie w życiu lepiej być młotkiem niż gwoździem.

        1. Czy to ten słynny chujowoalestabilizm? Wschód nie ma aspiracji do zostania hegemonem, bo ten wiąże się z WRC, która przynosi same problemy. Oni chcą powrotu do dualizmu i partnerstwa, a nie wasalstwa co już samo w sobie jest krokiem w przód. Osobiście uważam, że świadomość społeczenstwa rośnia, ale moze to wynikać z przebywania w „echo tube”.

          1. „Czy to ten słynny chujowoalestabilizm?” nie to raczej „czytajmy_ze_zrozumieniem_izm”, ponieważ jak na razie ani jednego słowa nie poświęciłem na ocenę tego co jest. Nie dyskutuję też o tym czy lepsza będzie zmiana czy utrzymanie status quo. Pytam jedynie skąd wiara w to, że po zmianie będzie tylko dobrze, skoro historia uczy nas, że ceną takich zmian zawsze są tysiące albo i miliony świeżych grobów a po czasie zawsze okazywało się, że tak na prawdę cała zmiana dotyczyła jedynie tego kto trzyma lejce a los konia jakoś specjalnie się nie poprawiał.

            „Wschód nie ma aspiracji do zostania hegemonem, bo ten wiąże się z WRC, która przynosi same problemy” – to akurat może być prawdą. W sytuacji kiedy konkurenci są tak silni, że nie da się ich tak po prostu zniszczyć, znacznie rozsądniejsze jest podzielenie świata na kilka obozów, z których każdy będzie trzymany za mordę przez swojego lokalnego hegemona. wtedy można się spokojnie skupić na dojeniu swoich poddanych nie szukając zwady z sąsiednim obozem. Bo wojna jak to wojna można z niej przywieźć łupy ale można też samemu zostać czyimś łupem.

            ” Oni chcą powrotu do dualizmu i partnerstwa” – ale masz jakieś argumenty na poparcie tej tezy czy po prostu głęboko w to wierzysz? I nie żebym miał coś przeciwko wierze – po prostu z wiarą trudno dyskutować.
            Dodatkowo skąd pomysł dualizmu? Niby, że Rosja – Chiny? no nie sądzę aby Jankesów udało się aż tak do parteru sprowadzić. Wschód – zachód też nie bardzo bo Rosja z Chinami unii nie stworzą więc na dzień dobry mamy 3 rozgrywających. Do tego Indie z ponad miliardem ludzi też będą chciały mieć coś do powiedzenia, a i Pakistan z resztą świata islamu (ponad 1,5 miliarda ludzi) też raczej nie łyknie bez walki podporządkowania się niewiernym.

            Ale przede wszystkim to, na ilu biegunach oparty będzie nowy świat mówi nam jedynie o tym ilu będzie chętnych do trzymania bata, a żaden sposób nie odpowiada na moje podstawowe pytanie – skąd wiara w to, że ten nowy świat będzie lepszy?

            1. Akurat przed chwilą mi się pojawiło. Zgadzam się, że dualizm to było mocne uproszczenie problemu.

              Przytoczę przykład, który rzuca inne spojrzenie, ale prosiłbym o nie sugerowanie, że jest to tym w co wierzę, że się wydarzy. Aleksander Solżenicyn opisywał sposób działania sowietów na własnym narodzie. Polegał na tym, aby delikwenta zaskoczyć w środku nocy, kiedy ten jest zdezorientowany, kiedy nie ma przy nim nikogo i kiedy nikt się za nim nie wstawi. Próba zatrzymania kogoś w ciągu dnia, w środku miasta byłaby niebezpieczna, bo mogłoby dojść do zamieszek i rewolucji. Społeczenstwo było niczym cyrkowy słon, trenowany od dziecka na sznurze, którego nie był w stanie zerwać więc w dorosłym życiu tego nie próbuje. Na podobnej uwięzi jest społeczenstwo, któremu wmowiono, że bez rządów sobie nie poradzi, że nie jest w stanie zerwać kajdan etc.

              Jaki to ma związek z teraźniejszością? Obecnie rośnei brak zaufania do rządów, w wielu krajach widzimy nastroje rewolucyjne. Internet przyczynia się do wycieków jak te za sprawą Snowdena, wikileaks czy wiadomości partii demokratycznej. Czy coś z tego wyjdzie? Tutaj już pozostaję tylko nadzieja.

              Być może system monetarny powróci do złota, aby powstały nowe banki, które stworzą system rezerwy, aż w koncu odepną się od złota i cała historia jakby znajoma. A może to będzie bitkojn. Powstaną banki, system rezerwy… itd itd. A to co zostanie człowiekowi to złudne uczucie odzyskanej wolności, a na koncu elity powiedzą, że przecież społeczenstwo otrzymało to o co walczyło.

      3. Zabawne jest to, że Autor bloga, chyba niechcący stał się Mesjaszem owieczek oczekujących na zbliżający się armagedon 🙂
        Myślę zaś, że nie miał jednak takiego zamiaru, chociaż z drugiej strony zapewne to napędza czytelników.
        Stąd powyższy wpis Auto powinien podpiąć w widoczny miejscu.
        Chyba, że nie chce rozczarować owieczek 🙂

        1. Autor nie ma wpływu na to, w jaki sposób Czytelnicy chcą odczytywać treści zamieszczone na blogu. Choć faktycznie, na świecie aż się roi od „mesjaszy”, czy „fałszywych proroków”, za którymi owieczki wespół z baranami podążają w odmęty szaleństwa armagedonów.
          https://www.bbc.com/news/world-europe-50054044
          Nie jest niczym zaskakującym fakt, że piewcy końców świata, śmiercionośnych kryzysów, czy globalnych wojen atomowych znajdują tak wielki posłuch. Na całe szczęście te ich katastroficzne prognozy nie mają jednak żadnego przełożenia na rzeczywisty bieg wydarzeń.

  5. Outsiderze, kunsztowny wpis, uczta dla oczu przepełniona merytoryką i cytatami Szekspira!
    Próbuję zrozumieć dlaczego akurat według Ciebie to w USA papierowe finanse zawalą się jako pierwsze. Obok USA mamy Japonię, gdzie od lat BoJ stymuluje gospodarkę nowiusieńkimi jenami doprowadzając do sytuacji gdzie BoJ posiada około 50% wszystkich obligacji Japonii. Tam praktycznie obrót obligacjami rządowymi nie istnieje, jedynym kupcem jest BoJ. Czy żyjąc od dobrych kilkunastu lat w otoczeniu ZIRP tamtejsze korpo nie przyzwyczaiły się do darmowego kredytu stając się firmami-zombie?
    Podobnie w Europie, gdzie w 2012 Mario Draghi wypowiadając słynne „Whatever it takes to preserve Euro” rozpoczął na niespotykaną dotąd skalę zakupów obligacji bankrutów takich jak Włochy, Portugalia, Hiszpania czy Grecja.

    Dlaczego według Ciebie strefa Euro może jeszcze kilka lat funkcjonować w trybie: deficyty budżetowe bankrutów finansowane są przez kupca z portfelem bez dna (EBC), który ochoczo skupując śmieciowe bondy IT, GR, ES, PT zbija ich rentowność do 0,5-1,5%? W Europie coraz śmielej mówi się o projektach „QE dla ludzi”, „MMT,” czyli nic innego jak zrzucanie pieniędzy z helikoptera w celu wywołania inflacji.

    Będę bardzo wdzięczny za wskazanie różnych USA – EU – Japonia, bo mam wrażenie, że te 3 gospodarki robią dokładnie to samo, pytanie tylko, który domek z kart zawali się pierwszy.

    1. Jest różnica między gotówką trafiającą do korporacji, a do obiegu towarowego. W tym pierwszym pójdzie to na buy backi, ale inne durne pomysły, tworząc papierowe prosperity (mierzone 401k i innymi równiewartościowymi wskaźnikami). To drugie z kolei przyczynia się do inflacji, ale w wersji hiper.

      Spłata ew. deficytów czy też bailout bankrutów to pompowanie pieniędzy do banków, a nie tychże truposzy więc te pieniądze poprostu znikną, bo dług zostanie spłacony. Z kolei finansowanie deficytu budżetowego to nic innego jak pompowanie dolarów do obiegu towarowego.

      Pytanie czy przeciętny amerykanin mający kilkadziesiąt tysięcy długu nie przeznaczy najpierw tych helikopterowych pieniędzy na spłatę kredytów co będzie deflacyjne, bo kolejne pieniądze znikną.

      Nie wiem.

      1. Chyba nie… przeciętny Amerykanin zostanie z długami i rosnącą inflacją spowodowaną przez zakupy rządowe i wyrolowanie go z rynku towarowego przez durnych urzędników.

    2. Zasadnicza różnica różnica jest taka, iż Europa nie zmaga się z globalną deeuryizacją, podobnie też Japonii nie grozi dejenizacja, natomiast globalna dedolaryzacja systemu, który sam powinien był się rozpaść już pół wieku temu, nie ma precedensu w dziejach. Bez dolara w roli WRC, US nie mają źródła kapitału ze względu na gigantyczny deficyt handlowy; Europa jest netto na zero, z kolei Japonia ma znaczący bilans dodatni, dzięki któremu są w stanie finansować swoją zombie-gospodarkę dłużej niż inni. Europa i Japonia mają jakieś tam rezerwy walutowe a i nawet całkiem sporo metalu, z kolei US nie mają ani jednego, ani drugiego. Do tego dodajmy prawne usankcjonowanie manipulacji danymi dotyczącymi księgowości rozliczeń instytucji federalnych US (https://constitution.solari.com/fasab-statement-56-understanding-new-government-financial-accounting-loopholes/), które poddaje w wątpliwość transparentność kontroli nad rzeczywistą ilością zielonej waluty w obiegu, która ma służyć całemu światu.

      Autsajder nic nie wspominał, ażeby strefa euro miała funkcjonować jeszcze kilka lat. W rzeczywistości cały ten konstrukt starego Busha, którym jest eurowaluta, też jest już w dużej mierze zużyty i również pójdzie w odstawkę w stosownym czasie.

  6. I jeszcze jedno.

    Słyszałem, że dodruk do infinity można kontynuować do momentu, aż się skończy demografia (czyt: płacimy cały czas demografią). A to dość długi proces i dla niektórych (zwłaszcza nienarodzonych nigdy) to rzeczywiście infinity…

    Co o tym myślisz / myślicie?

  7. ‚Nowo wykreowany z powietrza papierowy pieniądz finansujący ów deficyt natychmiast trafia na ulicę pod postacią de facto wydatków konsumpcyjnych sektora rządowego.’

    jeżeli zaczną finansować infrastrukturę, energetykę, etc. mogą przedłużyć upadek….?

    1. To jest bardzo ciekawa kwestia. Zakładając, że będą to inwestycje przemyślane czyli podnoszące produktywność, generujące w przyszłości dodatnią stopę zwrotu to pewnie pociągną pare lat dłużej. Jak dobrze wiemy inwestycje rządowe raczej nie zawsze do takich należą. Jeżeli będą to jak napisał autor „odjechane projekty, które nie mają absolutnie żadnego znaczenia ekonomicznego” czyli na zasadzie robimy co się da aby tylko wydawać publiczną kasę to będzie to raczej krótkoterminowe zamiatanie problemu pod dywan.

      1. Czy w takim razie dolar do pewnego momentu bedzie jeszcze bezpieczną przystanią? Problemów po stronie europejskiej jest wiecej a kapitał ciągnie do USA nadal.

  8. Kolejny wyborny artykuł w portfolio Autsajdera – Brawo!
    Abstrahując od danych ( jakkolwiek wskazujących pogłębiająca się dekompozycje systemu) należy zadać sobie pytanie, na jakim etapie entropii się znajdujemy? Rzeczona dekompozycja może potrwać jeszcze lata, dekady, zaliczając pomniejsze dołki i górki. Nie ma na świecie dostatecznej siły zewnętrznej w dążeniu do zmiany paradygmatu ani zmiany alokacji dóbr (ani Rosja ani Chiny).

    Być może trzeba będzie zaliczyć jeszcze większe wypatrzenia w myśli ekonomicznej zanim nastąpi „TO” definitywne rozwiązanie.
    Imperium Romanorum psuło się 500 lat a nasz satrapa ma zaledwie 70.

    1. Rosja i Chiny to dokładnie te ośrodki, dzięki którym dokonuje się Zmiana Paradygmatu, a inne kraje, które dostrzegają przemiany nie zamierzają stać z boku i biernie się temu przyglądać, tylko chcą aktywnie w tym partycypować. Zachodnie elity dwoją się i troją, by utrzymać w kupie resztki swojego systemu, który przecieka im przez palce. Najśmieszniejsze zaś w tym wszystkim jest to, że resztę świata kompletnie już to nie interesuje, tylko idzie naprzód i samemu zaczyna tworzyć własne struktury nie podlegające ograniczeniom starego systemu, zostawiając daleko w tyle wszystkich tych, którzy na własne życzenie chcą sczeznąć w starym świecie.

      To prawda, że Imperium Romanum liczyło sobie znacznie więcej niż Imperium Libertatis. Czasy są jednak bez porównania inne. Ot, choćby taki aspekt: przekazanie informacji, czy kapitału z jednego końca Imperium do drugiego zabrałoby Brutusowi tygodnie. Dziś zajmuje to milisekundy.

  9. wzrost wartości REPO nastąpił jak autor tylko zakończył pisanie tego artykułu – brawo – co za wyczucie:
    FED poinformował wczora-z-wieczora że zwiękasza od dzisiaj limit rezerw w ramach REPO do 120mld zielonego papierka!!!!
    trochę zaczynam podejżewać że Outsider może być jednym z członków FED’u skoro jest tak dobrze zorientowany

    1. Autor chyba przeżył niejedno repo pod niejednym hegemonem. Wbrew pozorom wydarza się to dość często i nawet w książkach jest opisane…

    2. Przeciwnie, informacja o poszerzeniu kwot repo pojawiła się akurat wtedy, kiedy autor dodawał ostatni cytat pana Szekspira. Co nie wcale nie znaczy, że Autsajder urządzał z panem Powellem zawody „kto pierwszy”. Ot, zwykłe zgranie czasowe, którego chronologia jest nawet dobrze widoczna na twittowych wiadomościach.

  10. Jak autor umiejscowi w nowym porządku postęp techniki w tych dziedzinach:

    Trzeci robot niedługo wejdzie do sprzedaży dla każdego, podają że cena trochę niżej niż nowy samochód, ale przy masowej produkcji koszta można zbić kolosalnie.
    Mając odpowiednio długi bat można wszystko. Taką armię robotów sterowaną przez kilka osób (traktujących to jak dobrą grę strategiczną) z namiastką sztucznej inteligencji (już dzisiaj mamy boty w grach FPS, chodzą, celują strzelają, podejmują decyzje same), a nie zwykłych żołnierzy/policjantów mających uczucia, rodziny i znajomych, czy generałów mogących się zbuntować na rozkaz ludobójstwa. Kury da się hodować klatkowo, krowy też, człowiek jest bardziej skomplikowany ale wszystko jest do zrobienia (taki bodajże S01E02 Black mirror, 4 ściany internet i namiastka sensu życia, Japończycy już dziś ładnie odpływają z poduszkami/lalkami, cały ruch Hikikomori). Koniec utopijnego komentarza.

    1. Robot jest tak dobry jak jego twórca. Nigdy bardziej. Całe AI to bujda na resorach, żeby dostać kolejne pieniądze na durne start-upy. Ludzie lubią takie historię o leku na raka, mięsie z probówki czy właśnie AI.

      Wydaje mi się, że bardziej można się bać człowieka biorąc pod uwagę techniki jakie obecnie na żołnierzach się stosuje. Przy robotach jest szansa, że ktoś go rozbierze na cześci i będzie badał kod i pewne rzeczy wyjdą, a przy żołnierzach/policji nigdy nie wiesz do czego zostali wyszkoleni.

      Zgodzę się do ostatniej części i uważam, że chów klatkowy człowieka jest uprawiany od jakiegoś czasu, ale na własne życzenie tegoż. Dajcie mu tylko telefon z internetem, a świat zewnętrzny przestanie istnieć.

      1. Mówiąc AI nie mam na myśli „fintechowych condo apartamentów w blockchaine opartych na AI”, tylko coś prawdziwszego. Dzisiaj co druga komórka czy nawet pralki i lodówki chwalą się sztuczną inteligencją, gdzie tak naprawdę to zwykły algorytm, poziom spłuczki w łazience. Włącz na yt gameplay z jakiejś strzelanki czy takiej GTA V, gdzie boty (namiastka prawdziwszego AI) mają za zadanie atakować gracza, chować się itp – takie AI potrafiące działać w 3D jak widać już mamy w głupich grach, gdzie nacisk i tak się kładzie głównie na grafikę.
        Z badaniem kodu wchodzimy już w kwestie techniczne, mamy szyfrowanie dysków (każdą komórkę z androidem możesz dziś zaszyfrować z poziomu systemu i pozamiatane) kompilowanie, mając windowsa na dysku nie jesteś w stanie wyciągnąć z tego całego kodu źródłowego. Przed impulsami EMP elektronikę też da się zabezpieczyć (klatka faradaya, optoizolacja), dziś to już pewnie standard w sprzęcie wojskowym.
        Dzisiaj takie roboty na ulicach brzmią jak sci-fi, ale za 5-10 lat jak najbardziej (roboty pomagające ludziom w Japonii już są).

    2. No cóż, nie jest to maszyna wyposażona w inteligencję kognitywną jak na razie. Druga kwestia to zasilanie takiego robota. Ile czasu potrafi funkcjonować robot z baterią pełni naładowaną w stosunku do tego ile trzeba takiego robota ładować? A po trzecie to nie jest blog techniczny.

  11. Poniżej bardzo komplementarny artykuł do artykułu Outsidera:
    https://seekingalpha.com/article/4294621-crowded-trade
    Ciekawe, co w takiej sytuacji zrobią inne banki centralne jak BoJ, SNB, EBC, etc – czy też będą mocniej „drukować”, aby przykryć dewaulację dolara, tak aby opinia publiczna widział tylko powolne osuwanie się dolara?

    A jeszcze ciekawiej jest w tym konekście, jeśli dodać wątek nacisków na polski rząd w celu sprzedaży złóż naturalnych Polski (w tym srebra i miedzi) amerykańskim inwestorom?

    1. w tym artykule pisza stopy w gore po 2014 drogi
      dolar , wiec mniejszy popyt na dolara za granica, prime dealers
      napchani w ust, i przyczyna Repo problemow sa regulacje bankowe
      ze banki musza miec 8% gotowki, wiec brak caashu na repo i FED musi
      wkroczyc, nie kwestionuja oni w tym artykule swietlanego ratingu AAA:)
      Chociaz wspomnaja ze long term , licza sie fundamenty > deficyt rzadowy oraz handlowy.

      1. Obecna sytuacja na obligacja mocno przypominą tą jaka wystąpiła w 2008r. na rynku akcji i instrumentów pochodnych (MBSy, CDO, CDS, etc) – ładny przykład to obligacje 100-letnie Austrii

        I ktoś się słusznie połapał, że jeśli nie będzie braku reakcji FEDu (i inych banków centralnych) to zjazd może być podobny do tego jaki był na akcjach w 2008r.
        https://www.huffpost.com/entry/bond-market-risky-interest-rates_l_5daa0462e4b0422422c48495?guccounter=2&guce_referrer=aHR0cHM6Ly93d3cueW91dHViZS5jb20v&guce_referrer_sig=AQAAAF0AxEc2UC-ZkPuZ0EYnie2FRlcWFzXZRD5LN0DYCP9xQmrt6Ynosh2JbR3ScTDkUeEv_VwAW5lUx8hUFUZFbjrzWA2I4LyxkG105o1Wr0rn5ByakoQzgT5Pkh95gjuZFtynFEEdu949reeakos4J0Xqn427RFBDEqRxADGMr3di
        Z jednej strony byłyby to problem z finansowanie dla państw, z drugiej rynek instrumentów pochodnych, opartych na UST i inych obligacjach skarbowych, mógłby zacząć ekspolodować (a obecna bańka na obligacjach jest po wielokroć większa od Subprime i dotyczy obligacji skarbowych, czyli rdzenia sektora finansowego).

      2. Tak „wesoło” na obligacjach to dawno nie było – bodajże od czasów Solomon Brothers i ich „we take all of them” podczas aukcji obligacji skarbowych USA.

    1. EMFX z prognozy 3 „w jakimś” stopniu obejmuje również PLN. Zakładka „Prognozy” została jednakże sformułowana na sztywno przez rokiem, w czasie którego znacznemu przyspieszeniu uległa degradacja kompleksu UST/USD, tak iż niewykluczone, że niektóre z prognoz okażą się chybione. Ba, zawsze może też znaleźć się jakiś „niezależny inwestor znikąd”, który wyciągnie swoją pomocną dłoń, odtrącając tym samym „niewidzialną rękę wolnego rynku”, podobnie jak stało się to w przypadku tureckiej liry.

  12. Jeszcze pytanie uzupełniające: czy przewidywany upadek UST/USD ma w opinii autora spowodować problemy innych zadłużonych krajów zwłaszcza w Europie spełniając np. prognozę nr 4 „€ itleave, ITL 40% dvl”, czy też są to zagadnienia niepowiązane, tzn. dzieją się niezależnie od siebie? W kilku innych prognozach (nr 6, 8, 9) autor przewiduje dalsze problemy finansowe EU, więc nasuwa się pytanie, czy są to przyczyny sceptycznego nastawienia autora wobec funkcjonowania eurowaluty, czy może coś innego wpływa na taki osąd (” konstrukt starego Busha, którym jest eurowaluta, też jest już w dużej mierze zużyty i również pójdzie w odstawkę w stosownym czasie”). Wydaje się, że wypchnięcie Włoch z eurostrefy powinno wzmocnić samo euro i umożliwić jego realne funkcjonowanie w przyszłości, może na innych zasadach niż obecnie ale możliwych do spełnienia dla pozostałych krajów. W końcu to na euro opiera się polityczny proces integracji europejskiej i jego upadek zastopowałby ją na długo, a na tym na pewno nikomu nie zależy, bo wszyscy by na tym stracili (a najbardziej najwięcej zyskujące obecnie Niemcy, wokół których wszystko się koncentruje).

    1. Żaden z tych wątków nie rozgrywa się w pełnej izolacji. Problem nasycenia długiem dotyczy w gruncie rzeczy całego świata zachodniej finansjery operującej w ramach systemu pieniądza dłużnego, przy czym i tutaj istnieją różnice w stopniu degeneracji.
      Opuszczenie eurostrefy przez Włochy wiązałoby się z koniecznością renegocjacji założeń funkcjonowania wspólnej waluty, a w takich uwarunkowaniach rychło dałyby o sobie znać głosy przemawiające za stworzeniem całkowicie nowego systemu (vide utarczki między zarządcami banków centralnych Niemiec, Holandii, Austrii z nowym szefostwem ECB), czy też nowych systemów, niezależnych od centralnych planistów z Brukseli. Nie jest przy tym zupełnie oczywiste, kto w pierwszych dniach po opuszczeniu Włoch byłby na pozycji zyskującego; ot, przykładowo uniezależnienie się banków centralnych z jednoczesną 40% dewaluacją nowo utworzonej włoskiej liry stawiałoby pod znakiem zapytania wypłacalność bilansu Bundesbanku (zważywszy na konstrukt systemu TARGET2). Tym samym Italeave należałoby upatrywać w kategoriach katalizatora demontażu starego i zaczynu konieczności utworzenia nowego systemu, w przeciwieństwie do wzmocnienia starego poprzez pozbycie się najsłabszego ogniwa.

      1. Szanowny Autorze, dziękuję za odpowiedź. ALE: Z Twojej odpowiedzi wynika tylko jedno: że ewentualne problemy euro z Włochami miałyby wystąpić przed rewaluacją złota. Bo jak na razie, to najbardziej zależy na trwaniu euro tym, którzy najwięcej na nim zarabiają. Bo czy problemem będzie TARGET2 3 4 5..102? Za nic nie warty papier? Jeżeli w rozliczeniu przejmie się włoskie złoto, które po rewaluacji wielokrotnie przekroczy wartość „długów”. Więc w kontekście ostatnich wydarzeń, powstaje pytanie, czyje tak naprawdę jest włoskie złoto, ale odpowiedź jest juz znana: należy do EBC, więc insynuacje, że jak wyjdziecie z euro, to wasze długi za kilkunasto/kilkudziesiącioporocentową dewaluację waluty wam się upieką? A co się upiekło Argentynie/Turcji/Wenezueli itp. za niewyobrażalną dewaluację w ogóle -NIC! Włosi zapłacą złotem, a potem ARIWEDERCZIROMA, dewaluujcie ile chcecie. A na marginesie: kto PLN poratuje jakby co? Ruscy? Upadek ekonomiczny Polski to dla nich prezent od Dziadka Mroza za darmo. Chiny, za wykopanie hujaweja? Pamiętaj Autorze, że oni lubią „dawać lekcję”, a potem się wycofać zostawiając wykrwawionego oponenta: Wietnam 79′ wcześniej towarzysze radzieccy, może jakieś poślednie coś jeszcze było? Kąsacie ręke, która karmi, to się ją wam utnie, nieprawdaż? Co dobrego dla Polski z tego wszystkiego ma w przyszłości wyniknąć, to tak naprawdę jedyne pytanie, które jest warte odpowiedzi. Więc o nią uprzejmie proszę Autora. PS. Wyrazy najwyższego uznania za wszystkie upublicznione treści.

        1. Użyłem powyżej bezpodstawnego skrótu myślowego odnośnie dewaluacji. Oczywiście Autor nie sugerował nigdy, że dewaluacja lira lub czegokolwiek innego spowoduje anulowanie długów państwa względem zagranicy. Wręcz przeciwnie, problem jedynie nasili się, bo dług zagraniczny skokowo rośnie w przeliczeniu na walutę krajową. Przykład Argentyny lub Turcji świadczy o tym dobitnie, zresztą Polska też tego doświadczyła ostatnio w latach 2008/2009. Co gorsza dla Włoch, praktycznie pewna jest utrata ich rezerw w złocie, co w kontekście wszelkich papierowych traktatów, które można szybko i radykalnie zmienić, postawiłoby je w szczególnie trudnej sytuacji w kontekście zmian w światowym systemie monetarnym.
          Jeszcze co do potencjalnej obrony PLN, to należy podkreślić, że Polska to np. nie Turcja, nie ma żadnych wielkich atutów, które zagranica może przechwycić w zamian za doraźną pomoc finansową. A chińscy towarzysze mają bardzo długą pamięć i nie zapomną, kto obecnie kategorycznie stawia na Amerykę i w odpowiednich okolicznościach zapewne odpowiednio na to zareagują.

    1. Symptom wskazujący na rozwój scenariusza, wg którego Saudowie szukają ucieczki z uścisku Grupy Trzymającej Władzę. Zaniechanie militarnych zapędów wobec Iranu ukazuje, że umknęła zapewne już ostatnia szansa na obronę systemu petrodolara. Tymczasem proszę bacznie obserwować, kto będzie zainteresowany nabyciem pakietu udziałów w ARAMCO i proszę się nie dziwić, jeśli będzie to nie kto inny jak skośnooki inwestor.

  13. Mam przeczucie, że „reset” albo przejście do nowego systemu odbędzie się poprzez wprowadzenie cyfrowych walut. Takie kryptowaluty 2.0. Coś za często słychać o cyfrowym juanie, lirze, a nawet euro. Nie zdziwiłbym się jak przy konwersji poobcinaliby każdemu po 2 zera ;). Oczywiście nie wprost a w sile nabywczej. To wszystko odbędzie się w plebiscycie, który kraj wydyma inny bardziej, a następnie politycy widząc całe to zamieszanie, które sami wywołali, zaproponują coś swego rodzaju banku światowy dla „stabilizacji”, czyli kontroli nowego pieniądza.

  14. Krach dolara i innych walut o którym pisze Autsajder jeśli się sprawdzi doprowadzi do największego krachu w dziejach ludzkości. Krach z lat 30 to będzie tzw. pikuś i powrót do IXX XX wieku głód zarazy wojny ani gold może nie pomóc. Krach dolara to Koniec Mocarstwa USA

    1. O ile wystąpienie przejściowych trudności z dystrybucją dóbr wydaje się być nieuniknione, to jednak, po raz już nie wiadomo który, Autsajder stanowczo odrzuca retorykę apokaliptycznej wizji powrotu do epoki kamienia łupanego wśród radioaktywnych zgliszczy. O ile jednak w grę wchodzi destrukcja papierowego bogactwa, które nie miało precedensu w dziejach, to wcale nie znaczy, że ustanie każda działalność gospodarcza, czy ściślej handlowa, w gospodarkach najbardziej od nich zależnych. Odnosząc się dodatkowo do komentarza poniżej, również (a w zasadzie przede wszystkim) przeobrażeniu w Nowym Paradygmacie zostanie poddany obecny model społeczno-polityczny, przy którym zmiana systemu finansowego będzie jednie czubkiem góry lodowej.
      Wojny? A kto do ciężkiej cholery da na nie pieniądze Grupie Trzymającej Władzę, która w międzyczasie utraci swoje finansowe możliwości, bez których nie będzie mogła wszczynać kolorowych rewolucji, jak w CAŁYM XX wieku, tak za Renem jak i za Bugiem?

  15. Po przerzytaniu tego dziełka nasuwa się mi jedna myśl: padnie amerykański sytem emerytur, gdy okaże się, że obligacje AAA które w ich imieniu kupowały fundusze (a jak pisał gdzieś, kiedyś autor – były zmuszane kupować) są tak naprawdę paczkami kredytów przyznawanym przysłowiowym grubym murzynkom z pracą w McDonald’s

    … trochę śmieszno, trochę straszno

  16. Prawdopodobnie zaczyna się „shale oil producers bust” (co powinno przełożyć się na wzrost ceny ropy i gazu):
    „Analysts and investors are casting a critical eye on Permian oil producers after a spate of drilling mistakes. Diamondback Energy Inc. said it’s fundamentally changing the way it forecasts future growth. Chesapeake Energy Corp. collapsed to a 20-year low Wednesday, one day after the shale gas driller warned it may not be able to outlast low fuel prices and issued a “going concern” notice.”

  17. Polecam genialne wykłady prof. Richarda Wernera (autor „Princes of Yen”) – porusza tam tematy jak współczesna kreacja pieniądza w sektorze bankowym, nierównościach majątkowych, działania banków (w tym w powstawaniu poprzednich i obecnej bańki finasowej), ciekawy model zdecentralizowanej bankowości prywatnej w Niemczech (który chce wykończyć EBC), metody banków centralnych, aby mieć monopol na kreację pieniądza (plus ich dążenia do wprowadzenia obrotu bezgotówkowego, kryptowalut pod kontrolą banków centralnych i jak to się wiąże z bezwarunkowym dochodem podstawowym).

    1. Nie do końca rozumiem co ma na myśli poprzez stwierdzenie, że np. w Irlandii banki mógł wykupić bank centralny, bez obciążania podatnika.

      Ok rząd / podatnicy nie zabankrutowaliby, ale to nie perpetuum mobile i koniec końców rezultat byłby ten sam. Czy czegoś nie rozumiem?

  18. Bardzo miło się czyta Pańskie teksty. Przeczytałem większość tegorocznych wstecz. Różni się dość mocno in plus od prymitywnej ruskiej propagandy, która cały czas zalewa Polskę. Można pozyskać bardzo pożytecznie in formacje czy ładnie zebrane materiały źródłowe. Niektóre z tych materiałów oczywiście są przedstawiane jako dowodzące czegoś, czego w rzeczywistości nie dowodzą. Czyli np. groźby Saudów, że wyprzedadzą obligacje USA. Autor nadaje oblicze ideologiczne temu ruchowi, a tutaj chodziło o szantaż wobec USA w kwestii sądownictwa i uzurpowania sobie przez USA jurysdykcji za czyny popełnione w innych krajach przez innych obywateli.Plus kwestie odszkodowawcze itp.
    Ale dziękuję za bloga. Bardzo dobry zbiór informacji i materiałów źródłowych, tylko oczywiście trzeba zawsze mieć na uwadze pochodzenie bloga, jego cel i zamierzenia. Inaczej można sobie poparzyć paluchy tak jak zrobili to ludzie, którzy uwierzyli w upadek USD w roku 2006, kupili ruble, PLN czy inne śmieszne waluty i potem dostali solidnego łupnia.

    1. Bardzo miło czyta się komentarze Czytelników.
      W tym miejscu jednak autor nie zgodzi się z opinią zarzucającą autorowi, że oto „przedstawia tu jakieś oblicza ideologiczne dowodzące czegoś, czego w rzeczywistości nie dowodzą”. Na marginesie, w kwestii przytoczonej groźby Saudów, autor przytoczył jedynie to, co mają do powiedzenia Saudowie, kompletnie pomijając przy tym fakt, że ich możliwości wyprzedawania papierów skarbowych US są praktycznie żadne, gdyż w międzyczasie zostali oni najzwyczajniej w świecie ograbieni z tego papierowego bogactwa, do czego za czas jakiś autor powróci na kartach bloga.
      Pozwalając sobie nie wdawać się w dalsze dywagacje, autor przypomina, iż cel bloga został niejako nakreślony w najpierwszym wpisie, jednocześnie uwzględniając możliwość posługiwania się takim, czy innym stylem, tak aby na swój komiksowy sposób zebrać do kupy mnogość informacji, które z czasem, czy też na bieżąco się nawarstwiły. Pochodzenie bloga, czy też jego autora, nie ma z kolei KOMPLETNIE ŻADNEGO ZNACZENIA, gdyż nie zważając na to, czy autor wywodzi się z leningradzkiej jaczejki, czy z waszyngtońskiego think-tanku, czy nawet z Marsa, czy w jego żyłach płynie błękitna, czy brunatna krew, czy serce ma po lewej, czy po prawej stronie, treści, które można wyczytać na blogu są takie, jakie są i każdy Czytelnik ma prawo sam narzucać sobie swój kontekst, w jakim chce je odczytywać. Reasumując, treści, które przedstawione są na blogu podlegają jedynie zasadom wypunktowanym w zakładce „O autorze”. Natomiast to, w jaki sposób wykorzystują je Czytelnicy, to w gruncie rzeczy autora w ogóle nie interesuje i to tym bardziej, jeśli miałyby one posłużyć papierowym spekulantom w ich grach komputerowych, albo grze w trzy kubki.

      1. Konkludując ów wątek, celem rozwiania wszelkich wątpliwości, niniejszym Autsajder UROCZYŚCIE OŚWIADCZA, że niejednokrotnie korzystał z odnośników do portali m.in.: Russia Today, Sputnik, agencji TASS, Rosyjskiego Ministerstwa Obrony, Rosyjskiego MSZ, oficjalnej strony Kremla, Deutsche Welle, Xinhua Net, People’s Daily, Ney York Times, BBC, CNBC, MSNBC, Washington Post, oficjalnej strony FEDu, Departamentu Skarbu, Departamentu Sprawiedliwości, Białego Domu, jak i wielu innych. W swoim czasie był i odnośnik do G.Wyborczej, a nawet do samego Business Insidera.
        Przykładów jest dużo.

        1. Właśnie w powyższych linkach i nie tylko można znaleźć również przykłady w jaki sposób można wyciągać błędne wnioski, dokonywać przekłamań itp. opierając się nawet na porządnych i solidnych źródłach.
          Zgodnie ze stylem Autora, autor tego postu tego oczywiście nie sugeruje tylko chce zaszczepić w innych komentujących ziarnko wątpliwości.

    1. Nic ciekawego. Drugi Peter Schiff z 2007 – 2008 roku. Te same argumenty, te same rekomendacje, tylko bardziej prymitywne. Warto posłuchać rozmów klientów Schffa z nim w 2011 czy 2012. Ludzie potracili 50 -70% kapitału włożonego. Nic nie zyskali. Ten facet jeszcze bardziej nagania na tą samą strategię. Osobiście znałem imigrantów z USA, którzy zainwestowali w śmieszne waluty z Ameryki środkowej, bo USD zaraz upadnie. A potem zamieniali te śmieszne waluty z powrotem na USD – tylko w USD mieli o 30 – 40% mniej kasy. Dobrze że nie wkładali jeszcze tej kasy w lokalne akcje w tych swoich krajach macierzystych.

      1. Liczy się super cykl dolara, cykl surowcowy, długi cykl obligacji i stosunek aktywów amerykańskich do aktywów nieamerykańskich – w skrócie wszystkie zaczynaja grać na niekorzyść USA, a George Gammon pokazuje co może spowodować duże problemy dla Amerykanów.

        1. W obecnej sytuacji jedyny cykl jaki ma znaczenie to cykl życia i śmierci papierowych walut dłużnych z USD na czele oraz cykl życia i śmierci rządowych obietnic bez pokrycia. Reszta to didaskalia.

          1. OK – oczywistym jest że reset systemu nastąpi. Tylko jedna uwaga – USD będzie ostatnim, który będzie jeszcze cokolwiek wart. Najpierw polecą śmieszne waluty śmiesznych ekonomii, jak argentyńskie peso, białoruski rubel itp itd, potem mniej śmieszne ale cały czas zabawne waluty jak PLN, rubel, turecka lira, następnie waluty serio jak juan, jen, EUR. Następnie poważne jak frank szwajcarski, NOK i dopiero na koniec USD. Te rezerwy w złocie nic nie pomogą przy spirali deflacyjnej jaka nastąpi, potem szaleństwo druku USD i potem utrata zaufania.

    1. „Polskim interesem narodowym wydaje się być to, żeby koniecznie wyjść z przekleństwa trójkąta” – wielce czcigodnym geostrategom, którzy uparcie nie dostrzegają niczego innego poza alternatywą „wielkiego konfliktu światowego, który cofnie nas w rozwoju o kilkadziesiąt lat” a „wygraną naszych”, Autsajder przedstawia kompleksową wizję rozwiązania tej geostrategicznej łamigłówki:

  19. Glapiński, przy okazji pochwalenia się ,że pozwolono Jemu na zakupy słota i sprowadzenie do RP, się – chyba niechcący – wysprzęglił z wiedzy, że idzie 7 lat chudych. Sorry, że tak nieskładnie.

    1. Mógłbyś podać linka do wypowiedzi Glapińskiego o „7 latach chudych” ? Nigdzie nie mogę znaleźć tego stwierdzenia….

  20. Podniosa stopy procentowe „dla ludu”, przygotowania juz widac poprzez zastapienie WIBORu, LIBORu itd…. inna stawka referencyjna do oprocentowania kredytow, czym beda w stanie dosyc mocno scinac inflacje, a dlug korporacji beda skupowac w takich ilosciach, ze im kasy nigdy nie braknie. Ten cyrk chyba jeszcze pociagnie 10 czy kilkanascie lat nad czym ubolewam 😦

  21. @Autsajder
    A jak Autsajder zapatruje się na Plazę Accord 2.0 i czy spowoduje to Chinageddon (analogicznie jak Plaza Accord 1.0. pogrążyła Japonię)?

    1. O ile Plaza Accord stanowiło reorganizację w obrębie działającego systemu, o tyle reset USD deval/Au reval („Plaza Accord 2.0” to, jak rozumiemy, określenie będące w użyciu przez wszystkich komentatorów, którzy, dostrzegając przewartościowanie USD i potrzebę jego dewaluacji, przyjmują za dogmat, że obecny system ma sobie trwać w najlepsze kolejne dekady) wyznaczy de facto koniec USD jako globalnej waluty rezerw. W takiej jednak sytuacji, USD deval efektywnie jest niczym innym jak restrukturyzacją długu US wobec reszty świata (coś a la Chapter 11 bankruptcy), który przyrasta rokrocznie w tempie setek mld$. Naturalnie skutkiem tego będą korzyści handlowe dla US i jednocześnie niekorzyści dla krajów eksportujących, co zrekompensowane im zostanie przez rewaluację posiadanych rezerw w postaci najtwardszej waluty. Zmusi to jednak do reorganizacji gospodarki do tej pory nastawione na eksport, szczególnie do US. Ów proces reorganizacji chińskiej gospodarki trwa już od dawna i to między innymi z tego względu powstał projekt „Pasa i Szlaku”, dokładnie na tę właśnie okoliczność sejsmicznego wstrząsu w kontaktach handlowych z US! Tym samym, nie były żadnym zaskoczeniem wynik wyborów w 2016 roku w US i objęcie władzy przez Trumpa, którego jednym z najczęściej przywoływanych haseł były niekorzystne warunki handlowe wynikłe z przewartościowanego USD.
      USD deval jako restrukturyzacja zobowiązań US wobec swoich wierzycieli zaowocuje jednak, jakby to ująć… czymś, na widok czego finansiści z działów fixed income będą mieć tylko jedno określenie: Amergeddon.

      1. Czy to dlatego parlament USA che usunąć Trampa ze stanowisk prezydenta? Bo chce ruszyć „dulara”?
        Bo przecież nie dla tego że, mieszał się w wewnętrzne sprawy Ukrainy. Przecież USA robiło to notorycznie. Mam na myśli mieszanie się w sprawy innych państw na przestrzeni całego swego istnienie i nikomu nawet włos z głowy przez to nie spadł. Cmon. What is going on?

        1. Prezydent Trump nieumiejętnie spróbował włożyć patyczek w szprychy machiny, która już od dawien dawna działa na korzyść zachodnich elit, według dobrze sprawdzonego schematu: zrujnować jakiś bezbronny kraj, utworzyć fundusz na jego odbudowę, skraść z niego co tylko się da i w całym zamieszaniu przejąć wszystkie dochodowe aktywa. W bieżącym przypadku poszło o próbę wszczęcia śledztwa przeciwko ukraińskim interesom syna byłego vice.
          https://www.reuters.com/article/us-usa-trump-impeachment-biden/u-s-republican-senators-ask-treasury-for-any-reports-on-hunter-biden-idUSKBN1XW254
          O ile procedura impeachmentu nie posunie się dalej ze względu na przewagę republikanów w Senacie US, to jest ona znakiem, że Grupa Trzymająca Władzę próbuje trzymać urzędującego prezydenta na smyczy.

  22. Dzień dobrym Szanowny Outsiderze,

    Jestem pełen podziwu dla artykułów, wiedzy, merytoryki i lekkiego pióra – chapeau bas.
    Autora tego komentarza trapi jednakże inne kwestia, która na ten moment jest pomijana, tudzież znika gdzieś pomiędzy dedolaryzowanym światem – mianowicie chodzi o rolę „climate change”. Pojawia się tu dużo ciekawych zbieżności – „szanowna pani” Greta, polityka światowa i ECB w sprawie klimatu i środowiska. Jak Outsider zapatruje się na tę sprawę (powtórka z Żelaznej góry I ŚBOŚ)?

    Autora zastanwia też wzrost świetlanych papierów AAA wśród zagranicznych inwestorów w ostatnich 3Q
    https://fred.stlouisfed.org/series/HBFIGDQ188S

    Serdecznie pozdrawiam i wszystkiego dobrego

    1. Autsajder jest niezmiernie ukontentowany na te przemiłe słowa, które płyną pod jego adresem, za które z miejsca serdecznie dziękuje.

      W sprawie kwestii związanych ze zmianami klimatu, które skądinąd zachodzą niezależnie od tego, czy panna Greta wygraża całemu światu czy nie, Autsajder nie chce się wypowiadać, poza stwierdzeniem tej oczywistości, że handel kontraktami CO2 to wielki biznes, dzięki któremu odpowiednie gremia inkasują krocie.

      Przy wszelkich zastrzeżeniach co do prawdziwości danych publikowanych przez Departament Skarbu w kwestii posiadaczy długu US, w pierwszej kolejności warto poczynić rozróżnienie ze względu na posiadaczy prywatnych i państwowych:
      https://fred.stlouisfed.org/series/BOGZ1FL263061145Q
      https://fred.stlouisfed.org/series/BOGZ1FL263061130Q
      W drugiej kolejności, proszę sobie uzmysłowić fakt, że spora część tych „zagranicznych” posiadaczy długu US, to nie kto inny jak hedgefundy rejestrowane w rajach podatkowych, które zasysają sporą podaż UST, a swoje pozycje finansują z wykorzystaniem osławionego ostatnio okna repo.

  23. Zastanawiam się, czy w starym roku tudzież na początku nowego możemy spodziewać się nowego dzieła
    Szanownego Autsajdera?
    Dość sporo się dzieje, w zasadzie zgodnie z prognozami – Iran negujący Imperium Wolności, współpraca przy Nord Stream 2, teoretycznie spadkowy trend DXY, etc.- cały czas niestety mam wrażenie, że Polska znowu stoi po złej stronie barykady..

  24. Cytując artykuł z interi: https://biznes.interia.pl/waluty/news/dolar-na-cenzurowanym,2630149,1023
    „Wychodząc z porozumienia nuklearnego z Iranem i wprowadzając sankcje ekonomiczne na kraje utrzymujące kontakty gospodarcze z tym krajem, Stany Zjednoczone postawiły w trudnym położeniu nie tylko Rosję i Chiny, ale także swoich europejskich sojuszników. Stąd pod koniec czerwca 2019 r. Wielka Brytania, Francja i Niemcy ogłosiły uruchomienie mechanizmu transakcji finansowych INSTEX (Instrument wspierania wymiany handlowej,

    „Narzędzie wspierania wymiany handlowej”), który pozwala obejść amerykańskie ograniczenia dotyczące zakupu irańskiej ropy. Dostawy nie są opłacane w dolarach, ale w euro. Od 28 czerwca mechanizm jest dostępny dla wszystkich krajów UE, ale wkrótce skorzystać z niego będą mogły także firmy z innych państw.”

    Idąc tokiem rozumowania Autsajdera oraz czytając ww. artykuł można dojść do wniosku, że irańskiego generała spotkała kara za handel ropą z Europą z pominięciem USD? Dobrze to odczytuję?

    1. Czytając różne dywagacje na różnych witrynach można dojść do wniosku ów generał to był człowiek orkiestra o wielu talentach i jeszcze większej ilości kontaktów wśród elit nieprzychylnych dla USA. Najciekawsze wątki które się powtarzają ale trudno je zweryfikować to tajne negocjacje z Arabią Saudyjską i/lub z Chinami, odwet USA za jakiegoś tajniaka z Tajwanu, planowane ataki na bazy USA w okolicy, negocjacje i synchronizacja operacji milicji Iranu, Iraku i Syrii przeciw USA, jakaś odpowiedź na zaczepki Izraela przeciw Libanowi, tajne kontakty z UE przez pośredników pod nosem USA. Ogólnie ciężko dość o co chodzi w tej sprawie, media gównego ścieku całkiem to rozmyły a i Iran za bardzo chyba nie kwapi się z podpowiedziami.

      1. https://www.theguardian.com/world/2020/jan/05/making-of-a-martyr-how-qassem-suleimani-was-hunted-down
        [EN]According to the Washington Post, Trump was prodded by officials who reminded him that he had failed to respond to previous attacks blamed on Iran, including the mining of oil tankers in the Gulf, the shooting down of a US surveillance drone and the rocket attack on a Saudi oil facility.

        “The argument is, if you don’t ever respond to them, they think they can get by with anything,” one White House official told the paper.

        When it came to the crunch, the moment of decision was oddly banal. On Thursday, just hours before the
        assassination, Trump played a round of golf, then later huddled with his campaign team to review plans for this year’s election, leaving the meeting for a few minutes at around 5pm, the moment, some believe, when he delivered the “kill order”.

        [PL]Według Washington Post Trump został zmuszony do zamachu przez urzędników, którzy przypomnieli mu, że nie zareagował na poprzednie ataki Iranu, w tym na atak na tankowce w Zatoce Perskiej, zestrzelenie amerykańskiego drona inwigilacyjnego i atak rakietowy na saudyjski zakład naftowy.

        „Zostało to zmotywowane tym, że jeśli nigdy nie odpowiesz na ataki, to przeciwnik może pomyśleć że, nie możesz sobie z nimi poradzić”, powiedział jeden z urzędników Białego Domu.

        Jeśli chodzi o kryzys, moment decyzji był dziwnie banalny. W czwartek, na kilka godzin przed zabójstwem, Trump grał w golfa, a potem skulił się ze swoim zespołem kampanii, aby przejrzeć plany na tegoroczne wybory, pozostawiając spotkanie na kilka minut około 17.00, w którym niektórzy uważają, że kiedy dostarczył „rozkaz zabicia”.

        Jednym słowem Trampkowi spada poparcie więc musiał coś zrobić. W jednej chwili gra w golfa a za chwilę bawi się guzikami od rakiet drona. Tylko żeby mu się te guziory, nie pomyliły bo odstrzeli któregoś z naszych. LOL

  25. Zbiór kila ciekawych cytatów na temat ekonomi Piotra Kuczyńskiego: https://pl.wikiquote.org/wiki/Piotr_Kuczy%C5%84ski
    Mi najbardziej podoba się ten z 22 stycznia 2013:

    „Rynki finansowe żyły z długów państw, ale jednocześnie doprowadzały (w przypadku gry na spadki cen obligacji) do potężnych problemów w posiadających te obligacje bankach. Utworzyło się bardzo trudne do przerwania sprzężenie zwrotne. I to właśnie obawa o to, do czego doprowadzi upadek sektora finansowego, zmusiła banki centralne do druku lawiny pieniędzy. Drukujemy, dlatego żeby uratować sektor finansowy (i nie narazić się mu) i jednocześnie nie oddać władzy skrajnym partiom, które zyskałyby duże poparcie, gdyby kryzys mocniej zaatakował. Drukując, prowadzimy świat do kolejnego kryzysu. Kryzysu inflacji. To jednak problem, który zobaczymy dopiero za parę lat. „

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s