Deutsche Gang Bank. Część 1. – Model biznesowy

Wśród analityków finansowych wszelkiej maści utarło się przekonanie, że ceny akcji przedsiębiorstw sektora bankowego uznawać można za całkiem wiarygodny barometr ryzyka systemowego. Tym samym ubiegłoroczny spadek wyceny Deutsche Banku rzędu -60% (lub jak kto woli -95% od czasu swoich szczytowych wartości w 2007 roku) każe nam zastanowić się, czy aby nie stoimy u progu nowego sezonu zawirowań w świecie finansów, wszak taka potężna przecena jaka nastąpiła w przypadku DB jest całkowicie nietypowym zachowaniem jak na bank określany mianem „the most global systemically-important”, który wg IMF uchodzi za największy przyczynek do ryzyka systemowego. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej owej wspólnocie rozbójniczej, której jak mało komu przypisać można określenia too-big-to-fail, too-big-to-jail, too-big-to-manage, too-big-to-save, too-big-to-imagine.

Zbliżając się do okrągłej rocznicy 150-letniej działalności DB, warto choć słowem zaznaczyć osiągnięcia banku, który potrafił stawić czoła różnego rodzaju historycznym zawieruchom, dzięki czemu był w stanie przetrwać szczególnie trudne dla niemieckiego narodu czasy I i II wojny światowej, jak również zapaść gospodarczą i ponury okres hiperinflacji Republiki Weimarskiej, która odcisnęła się głębokim piętnem w świadomości Niemców (nic dziwnego zatem, że niemieccy mężykowie stanu buntują się swoim amerykańskim nadzorcom, którzy swoimi działaniami na polu monetyzacji długu doprowadzili do destabilizacji monetarnej na skalę globalną). Tak się nawet dziwnie złożyło, że rozkwit DB zbiegł się w czasie z okresem działalności brunatnych radykałów, wyniesionych do władzy dzięki machinacjom wujka Joe, którzy porwali serca swoich poddanych odbudowując zrujnowaną gospodarkę dzięki nieocenionej pomocy finansistów ze stajni wujka Sama. Sowite prowizje z przepływów pieniężnych, m.in. przez konta DB, jak i uczestnictwo w szlamowaniu narodów niższej kategorii, obsługa rachunków Gestapo, czy nieoceniona pomoc w przejmowania kontroli nad systemami bankowymi podbijanych krajów, pozwoliły na uciułanie kapitału, dzięki któremu można było sfinansować szeroko zakrojone projekty infrastrukturalne w postaci kompleksu Auschwitz-Birkenau. Nie sposób nie wymienić przy tej sposobności również pewnej słynnej dynastii, która walnie przyczyniła się do rozwoju ówczesnego niemieckiego przemysłu, tworzącego nowe miejsca pracy nie tylko na terenach Galicji. Nie będziemy jednak dłużej pastwić się nad zaprzeszłymi czasami DB, czy teksańskich rodzin, w końcu jak wszystkim dobrze wiadomo, każdy miał jakichś tam swoich dziadków w Wehrmachcie.

Przeskoczmy zatem jednym susem do XXI wieku, kiedy to po dziesięcioleciach bycia ospałym krajowym pożyczkodawcą, DB przekształcił się w giganta, który w dziedzinie finansowych przekrętów mógł w końcu zacząć konkurować ze światowymi liderami branży. Nie później jak w 2004 roku DB dołącza do uczestnictwa w „CDO machine„, gdzie również i inne gangi wykorzystują boom na rynku mieszkaniowym, tworząc z hipotek subprime dziesiątki, a później setki mld$ toksycznych papierów wciskanych następnie wszelkim instytucjom, agencjom rynku mieszkaniowego, funduszom emerytalnym i wszelkim drobnym ciułaczom naiwnie myślącym, że kupują murowane papiery. Kiedy z kolei starsi menedżerowie wyczuli nosem, że boom ma się ku końcowi, proces ten jeszcze bardziej przyspieszono, tylko i wyłącznie po to, by za moment wcisnąć to dziadostwo komuś innemu, powziąwszy chwilę wcześniej monstrualne zakłady na spadek wartości owych instrumentów. Koniec końców jednak zabawa się skończyła, wszystko runęło, ale nie można przecież nie wykorzystać takiego kryzysu by nie zarobić jeszcze więcej. Chłopcy z Goldmana przejęli kontrolę nad AIG i nie szczędząc pieniędzy podatników wypłacili sobie premie na poczet swoich wygranych zakładów, gdzie siłą rzeczy wygranymi byli też chłopcy z DB, którzy jednak w podziale łupów już nie dostali 100 centów za dolara i zgarnęli raptem 12mld$.

Czy to wszystko co można ugrać na kryzysie? Ależ skądże! Działalność DB dopiero teraz nabiera rozpędu, kiedy szaleć zaczynają przeróżne notowania, stopy procentowe i najprzeróżniejsze wskaźniki, których nikt poza garstką wtajemniczonych nie jest w stanie kontrolować, a tym samym wykorzystywać, by móc czerpać z tego profity. I od razu bankowcy zabierają się za manipulacje stopami Euribor i Libor dla różnych walut, by wykorzystać bogactwo instrumentów pochodnych bazujących na zmiennych stopach, dzięki czemu będzie można podoić wszystkich tych, którzy dali się uwiązać w te kontrakty. Być może za jakiś czas ktoś zwróci uwagę bankowcom, że manipulacje stopami, o które oparte są instrumenty finansowe, których ilość idzie w setki bln$, jest odrobinę niewskazana, za co posypią się potężne kary finansowe, ale te zwyczajowo zaliczone zostaną jako „koszt uzyskania przychodu”.

Manipulacje cenami metali szlachetnych? Mój Boże, a czy istnieje łatwiejszy pieniądz niż machinacje na całkowicie sztucznym rynku papierowych kontraktów bez pokrycia? Ileż to razy ćwiczyliśmy przez ostatnie dziesięciolecia wciąż ten sam schemat upartego shortowania metali, zachęcając przy tym naszych klientów, by stanęli po drugiej stronie transakcji. Za każdym razem, kiedy ci frajerzy dojdą do wniosku, że w końcu rozgryźli nasz system i zaczynają masowo kupować kontrakty widząc, że cena pnie się do góry, my umawiamy się z naszymi ziomkami z zaprzyjaźnionych banków i robimy: 3… 2… 1… BUM! Zasypujemy rynek fikcyjnymi poleceniami sprzedaży, cena leci na łeb na szyję i nim nasi klienci zdążą się połapać co jest grane, to już dawno chwycimy ich stop lossy i zainkasujemy nasze premie. A żeby dla wszystkich było jasne, że to „my jesteśmy rynkiem”, zapiszmy to do protokołu:

Deutsche Bank [Trader-Submitter A]: I got the fix in 3 minutes
HSBC [Trader A]: I’m bearish
Deutsche Bank [Trader-Submitter A]: Hahahaha
HSBC [Trader A]: Massively … Really wanna sell sil
* * *
HSBC [Trader A]: Let’s go and smash it together

###

Barclays [Trader A]: you are short right
Barclays [Trader A]: haha
Barclays [Trader B]: we are one team one dream
Deutsche Bank [Trader B]: haha
Deutsche Bank [Trader B]: of course short
Deutsche Bank [Trader B]: short 1 lac
Barclays [Trader A]: nice

###

Deutsche Bank [Trader B]: . . . the fix dude u guys WERE THE SILVER MARKET

Od czasu do czasu jednak nadzór zaczyna węszyć tu i ówdzie, więc lepiej powiedzieć tym młodym gówniarzom, żeby trochę przystopowali i zaczęli kręcić lody gdzie indziej. Starsi i mądrzejsi jednak doskonale wiedzą, że akurat w tej dziedzinie nie muszą obawiać się poważniejszych konsekwencji, gdyż sami nadzorcy tych nadzorców niezwłocznie przekonają swoich podwładnych, że delikatne kwestie ustalania cen metali szlachetnych w reżimie papierowego pieniądza dłużnego nie powinny podlegać nadmiernym kontrolom, gdyż przez przypadek mogłyby wyniknąć z tego jeszcze większe zgryzoty. Cała sprawa jest zbyt poważna, by prokuratorzy mogli stawiać zarzuty, a niezawisłe sądy wydawać wyroki. Lepiej już umówić się, by podsądni ułożyli się jakoś z poszkodowanymi i wypłacili im jakieś sto-kilkadziesiąt małych baniek dla świętego spokoju. A ktokolwiek by nie brał udziału w tym cyrku, to kategorycznie zabrania się nawet przywoływania w tym kontekście trzech magicznych liter*, wszak one nie mają z tym biznesem absolutnie nic wspólnego.

Unikanie płacenia podatków? A jakże! Ba, udzielimy nawet fachowych porad naszym klientom, dzięki czemu zaoszczędzą grube miliardy i będziemy poczytywać sobie za wybitne osiągnięcie poczynienie w ten sposób największych oszczędności w historii kontynentu!

Pranie brudnych pieniędzy? No a niby na czym innym polega bankowy biznes? Finansowanie terroryzmu, nielegalny handel bronią, no a przede wszystkim biznes narkotykowy, wiąże się z niewyobrażalnymi przepływami pieniężnymi. Jeśli natomiast Czytelnik chciałby poznać skalę zysków operatora, to od dowolnie przyjętej kwoty proszę sobie na kalkulatorze policzyć prowizję w wysokości 12%, by uzmysłowić sobie rozmach tego lukratywnego biznesu. Natomiast przychody przedsiębiorców z nielegalnego interesu zwyczajnie z odpowiednich kont bankowych wędrują sobie do jednego funduszu, drugiego, trzeciego, po drodze zasilając kilkadziesiąt slush fundów, aż w końcu trafiają na giełdę, przy okazji wspierając bankrutujące fundusze emerytalne. Wszak chyba nikt przy zdrowych zmysłach by nie pomyślał, że połbilionowe roczne przychody najwięksi baronowie trzymają w pomiętych dwudziestodolarówkach zakopanych w jakiejś szopie w opuszczonym ranczu gdzieś na teksańskim odludziu. O nie, nawet jeśli ojcowie interesu trafiają do piachu, to póki dynastia trwa, będziemy kontynuować nasze rodzinne tradycje interesów z zaprzyjaźnionym bankiem, który dla znajomych jest też znany pod nazwą „Sheriff Bank”.

Jeśli natomiast mowa o praniu pieniędzy, to nie sposób choć słowem nie wspomnieć o wpadce jaką zaliczyli Deutsche boyz, kiedy to podrzędny pracownik Danske Bank zaczął ćwierkać na temat działalności estońskiej filii banku. W tymże małym przytulnym nadbałtyckim kraiku, zgodnie z relacjami, z pomocą chłopaków z Deutsche przez lata wybielono 150mld papierów i już tylko taka ujawniona skromna część działalności DB wystarczyła, by sprawę okrzyknąć największym skandalem prania brudnych pieniędzy w Europie. Widzimy zatem, że nasz ulubiony bank kolejny już raz otrzymuje laury bycia „naj” i jedynie akcjonariusze Danske nie mają zbytnich powodów do zadowolenia:

danske

Ma się jednak rozumieć, że przepływ takich sum nie odbywa się przy bierności kolegów zza oceanu. Ci jednak wykazali się znacznie większą roztropnością i kiedy zaczęły pojawiać się wątpliwości co do legalności tych działań, czym prędzej zwinęli swoje interesy z Estonii przenosząc się w inne miejsca. Chłopaki z Deutsche, którzy nie są już na tyle kompetentni, uprawiali przestępczy proceder aż nie zostali złapani za rękę.

Zaznaczmy tu jednak, że myliłby się Czytelnik myśląc, że największe pralnie mieszczą się gdzieś nad brzegami Bałtyku, bądź na wysepkach widzianych z plaż Normandii, bądź w rejonie Morza Śródziemnego, bądź pod karaibskimi palmami, bądź w jakichś środkowoamerykańskich republikach bananowych. Pomyślmy, dlaczego w przypadku skandalu Panama Papers amerykańska nacja była tak drastycznie niedoreprezentowana? Ano z tego prostego powodu, iż zasiedziali obywatele US i lokalne wspólnoty rozbójnicze nie muszą nawet ruszać się z miejsca, gdyż w skali globalnej największe brudy pierze się w stanie Delaware.

Wróćmy na europodwórko, a konkretnie do ojczyzny zarówno bankowości, jak również dzisiejszego szefa ECB. Mało osób zdaje sobie sprawę, że pan Mario Draghi swoimi zdolnościami potrafił doprowadzić do ruiny instytucję w postaci najdłużej nieprzerwanie działającego banku na planecie, z pomocą którego być może nawet sam Cristoforo Colombo prowadził swoje transoceaniczne interesy. Mowa oczywiście o jednym z czołowych klientów Deutsche Banku, czyli Banca Monte dei Paschi di Siena (BMPS), będącym jednocześnie modelowym przykładem powiązań DB z całym włoskim sektorem finansowym.

Z początkiem XXI wieku celem podreperowania kapitału Tier 1, zarząd BMPS zwraca się do fachowców z działu zarządzania ryzykiem DB o pomoc w konstrukcji swapu pozwalającego na odcinanie wartościowych kuponów od rosnących cen papierów San Paolo, które BMPS z tych czy innych względów musiał się pozbyć. Owa operacja, znana pod nazwą Projektu Santorini, okazała się na tyle dochodowym przedsięwzięciem, że w roku 2004 po dwóch latach działalności postanowiono przydłużyć kontrakt do 2009 roku, w nadziei, że cena papierów San Paolo wciąż będzie rosła. Z biegiem upływających lat doszło jednak do pewnych „nieprzewidzianych okoliczności” i koniunktura nieco się odmieniła. Jednym z objawów problemów, które zaczęły narastać w 2007 roku, była zapaść ABM Amro (podlinkowanego zresztą kilka akapitów wyżej) nafutrowanego toksycznymi papierami CDO produkowanymi w kuźniach Goldmana. ABM został rozparcelowany na kilka części, z których jedna trafiła do ksiąg Royal Bank of Scotland (RBS, będącego niekwestionowanym królem w dziedzinie kryminalnych restrukturyzacji, o czym Autsajder nie omieszka wspomnieć w dogodnym czasie), inna zaś część, w postaci udziałów w Banca Antonveneta trafiła do hiszpańskiego Santandera. Sam Santander ze swoimi toksycznymi papierami również znalazł się na skraju zapaści i czym prędzej trzeba było go dokapitalizować świeżą gotówką. W tym celu na ochotnika wyznaczony został kozioł ofiarny w postaci BMPS, który odkupił Antonveneta po cenie 9mld€. Wszystko to działo się pod czujnym okiem pana Mario, będącego wówczas szefem Banku Włoch, który doskonale wiedział, że cena rynkowa to jedno, natomiast koszta operacji są standardowo dwa razy większe. Mało tego, ceny aktywów lecą na łeb na szyję, Projekt Santorini poszedł w diabły i zamiast profitów, zaczyna być on powodem strat liczonych w setkach mln, które trzeba będzie wykazać w raporcie za 2008 rok.

Do kogo można się zwrócić po pomoc? Ano do tych samych fachowców od zarządzania ryzykiem, którzy problemy włoskich banków znają jak nikt inny. Tym samym przedstawiciele BMPS już w grudniu 2008 roku wraz ze specami z Deutsche montują kolejny swap, z pomocą którego kilkusetmilionowe straty stają się jedynie iluzją, a odwrotną transakcję spłaty tej pomocy rozłożone zostają na raty, które będą opłacane kapitałem pochodzącym od włoskich podatników, którzy zawsze chętnie dorzucą swoje pięć groszy by ratować upadające banki. W odniesieniu zatem do swoich interesów z włoskimi klientami, bankowcy z Deutsche Banku, jak to się obrazowo mówi w środowisku, „made a killing”.

Przez następnych kilka lat wszystko jakimś cudem trzyma się kupy, ale wystarczy jednak trochę poczekać, jako że po zapaści z 2008 roku ABSOLUTNIE ŻADEN PROBLEM SYSTEMOWY NIE ZOSTAŁ NAPRAWIONY. Wszystko co zrobiono od tamtego czasu, to zapapierowanie co większych dziur, dorzucenie kolejnych bilionów długu na stos i zmonetyzowanie tego dziadostwa, tworząc z obligacji skarbowych „gospodarek rozwiniętych” papiery subprime najczystszej postaci. Przychodzi rok 2012, wspólna eurowaluta jest w rozsypce i pan Draghi wygłasza słynną mowę „whatever it takes to preserve the Euro”:

Siepacze z DB wzięli sobie do serduszka słowa wypowiedziane przez szefa szefów i swoimi małymi rozumkami zinterpretowali je po swojemu dochodząc do wniosku, że wspólną walutę i system bankowy trzeba będzie ratować nawet idąc po trupach. Długo nie trzeba było czekać, jako że już pół roku później na światło dzienne wychodzi skandal z przekrętem łatania dziur po Santorini, toteż czym prędzej zabrali się do mokrej roboty likwidując niewygodnych świadków całego przedsięwzięcia, poczynając od figurantów z włoskich instytucji, którzy „popełniają samobójstwa” „wyskakując” z okien swoich biur ulokowanych na najwyższych piętrach swoich banków:

suicide rossi

Tym samym, powiedzonko „to make a killing” nabrało nowego, zupełnie nieoczekiwanego znaczenia.

Sprawa robi się coraz bardziej cuchnąca, węszyć zaczyna niemiecki nadzór o wyjątkowo groźnie brzmiącej nazwie Bundesanstalt für Finanzdienstleistungsaufsicht (BaFin), więc na dzień przed rozpoczęciem oficjalnego audytu szef działu optymalizacji ryzyka DB już prędzej woli powiesić się sam, niż wpaść w ręce swoich kolegów z pracy. Na tym oczywiście sprawa się nie kończy, jako że wszyscy wtajemniczeni w ten skandal jeden przez drugiego prześcigają się w samobójstwach, byleby tylko nie trafić na przesłuchanie funkcjonariuszy BaFin, którzy mogliby również zacząć zadawać pytania o inne interesy.

Rok 2014 w dziejach bankowości zapisał się jako czas samobójczych orgii, gdzie trup ściele się wyjątkowo gęsto. Nie czas jednak i miejsce, by opisywać cały ten syf, jednak warto zaznaczyć przy okazji, że nie tylko sam jeden Deutsche Bank doznał strat personalnych wśród pracowników działu zarządzania ryzykiem. Przy takich zawirowaniach nawet vice szef IT, pracujący w JP Morgan, nie mógł czuć się bezpieczny. CV pana Gabriela rzuca pewne światło na wyjątkowo odpowiedzialną funkcję jaką pełnił w swej instytucji: „Technical architecture oversight for planning, development, and operation of systems for fixed income securities and interest rate derivatives”. Jeśli zaś Czytelnik miałby problem z rozszyfrowaniem o co tutaj biega, Autsajder odsyła do jednego z poprzednich wpisów. Skala samobójstw pracowników JP Morgan przyjmuje z czasem taki rozmach, że tu i ówdzie firmę zaczyna określać się mianem „JP Morguen”. I może nawet byłoby to poniekąd komiczne, gdyby nie ponury fakt, że spece od zarządzania ryzykiem w JP Morguen już lata wcześniej zwęszyli zapotrzebowanie rynku i zaczęli konstruować „death derivatives„, z pomocą których nawet członkowie rad nadzorczych największych banków mogli obstawiać swoje zakłady w tym morderczym kasynie.

Wracając do sprawy Deutsche, nie powinien nikogo już dziwić fakt, że ów gang musi stawić czoła zarzutom włoskich sądów o „kierowanie międzynarodową organizacją kryminalną”. Smutna prawda jest jednak taka, iż DB absolutnie nie jest tutaj odosobnionym przypadkiem. Kiedy natomiast za jakiś czas znów media będą rozpisywały się o przypadkach „samobójstw” bankowców, czy też innych finansistów, to pamiętajmy, że nie chodzi tu o kretyńskie tłumaczenie w stylu „ojoj, krach na giełdzie, biedak stracił wszystkie swoje oszczędności i osierocił dwoje dzieci”. Tracić, to tracą depozytariusze i obligatariusze, których los bankowcy mają głęboko w nosie. Lekcji latania natomiast doświadczają menedżerowie, którzy w hierarchii stoją dostatecznie wysoko, by o prawdziwych przekrętach wiedzieć wystarczająco wiele, a jednocześnie są wciąż dostatecznie nisko, aby móc cieszyć się immunitetem nietykalności.

Ma się rozumieć, że wymienione powyżej skandale, w których pierwsze skrzypce grali Deutsche boyz nie wyczerpuje tematu, który można byłoby ciągnąć w nieskończoność. Już na chwilę obecną Czytelnik czuje zapewne obrzydzenie tematem, więc szkoda czasu i papieru, by punktować dalej listę, która zawierałaby jeszcze o wiele, wieeele, wieeeeele więcej innych przykładów. W tej kwestii nigdy chyba nie będziemy w stanie skompletować pełnej listy, jako że nawet w czasie pisania tych słów na jaw wychodzą coraz to nowe skandale, za którymi zwyczajnie nie sposób nadążyć. W tym miejscu Autsajder przerywa zatem temat, by pozwolić Czytelnikowi nieco odetchnąć, nim skupimy się na prawdziwych bolączkach DB, o których mowa będzie przy następnej okazji.

 

I drobny teaser na zakończenie:

W pierwszej części przedstawiliśmy pobieżnie znane wszystkim aspekty działalności DB, szeroko komentowane przez rozliczne media w ostatnich latach. W drugiej części natomiast, Autsajder przedstawi opłakany stan, w jakim dokonuje żywota nasz bohater, wynikający z działań, o których nie wspomina się prawie wcale. Wpierw jednak cofniemy się do zamierzchłych czasów, których nie pamiętał nawet Alfred Herrhausen, który to krótko po dobiciu targu w Londynie, na moment przed wykrwawieniem się na śmierć, w ostatnim przebłysku świadomości jak nikt inny zrozumiał na czym polegają interesy z anglosaskimi bankowcami.

herrhausen-wrack

 

* – JPM.

 

Czytaj więcej:

https://globalinvestigationsreview.com/digital_assets/402c1f71-c96f-41ed-a552-2ef96915024b/ISS-Report-2017-AGM-Deutsche-Bank-AG.pdf

(poniżej linki niepojawiające się w tekście głównym, odnoszące się do sprawy BMPS)

https://www.money.pl/banki/wiadomosci/artykul/deutche-bank-monte-dei-paschi-transakcje,184,0,2238392.html

https://www.bloombergquint.com/business/deutsche-bank-may-have-rigged-index-in-paschi-deal-audit-shows

http://www.bloomberg.com/news/2013-01-17/deutsche-bank-derivative-helped-monte-paschi-mask-losses.html

http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-01-14/ex-deutsche-bank-s-faissola-foresti-accused-in-paschi-case

http://www.bloomberg.com/news/articles/2016-10-01/deutsche-bank-paschi-nomura-staff-charged-over-false-accounts-itr5z2ku

https://www.zerohedge.com/news/2016-10-01/deutsche-bank-charged-italy-market-manipulation-creating-false-accounts

https://www.bloomberg.com/news/features/2017-01-19/how-deutsche-bank-made-367-million-disappear

https://www.reuters.com/article/us-montepaschi-derivatives/insight-monte-dei-paschi-harbored-bank-within-a-bank-idUSBRE90T18B20130131

https://www.bloomberg.com/news/articles/2017-11-02/bank-of-italy-knew-for-years-paschi-masked-losses-report-shows

Reklamy

7 myśli na temat “Deutsche Gang Bank. Część 1. – Model biznesowy

  1. Proszę o imiona i nazwiska wszystkich samobójców o których mowa w artykule.Sprawdzę czy to prawda, bo trochę te opowieści jak z gazety Fakt.
    I zdjęcia też proszę podpisywać, co to jest ,gdzie i kiedy.

    1. David Rossi, William Broeksmit, Calogero Gambino, Gabriel Magee. Metryczki chrzcielne znajdzie Pan w kronikach parafialnych, choć Autsajder przyznaje w tym miejscu, iż nie dysponuje informacjami do jakich parafii przynależeli owi bohaterowie. Może to jednak Pan sprawdzić na własną rękę, a swoje dziennikarskie śledztwo Autsajder sugeruje rozpocząć choćby od literatury, którą podaje tu na talerzu.

      Brakujące podpisy pod zdjęciami:
      Zdj.1. David Rossi w locie. Ciemny zaułek w Sienie, Włochy, 6.03.2013, godz. 19:59:23.
      Zdj.2. Karawan Alfreda Herrhausena. Seedammweg, Bad Homburg vor der Höhe, Niemcy, 30.11.1989.

      Na przyszłość, Autsajder odsyła do zakładki „O autorze” pkt 2.

  2. straty były na całym świecie. Czy możemy ocenić jakie były straty z powodu powyższych manipulacji w Polsce?
    I, nie jesteśmy w strefie euro, ale w eu tak. Jaki wpływ na Polskie finanse ma działanie ecb? czy nasz wspaniały PM wprowadzając Morgana zwiększył czy zmniejszył bezpieczeństwo nasze?

  3. Świetne artykuły, interesująco podana głęboko skrywana wiedza. Wniosek jeden – banki zawsze górą i choćby nie wiadomo jak wielki był kryzys, one zawsze na tym zarobią.
    Przy okazji chciałbym podrzucić temat do opracowania: jak wprowadza się pieniądze na rynek? Mennica drukuje papier, a potem… ? i nie chodzi mi o wymianę zniszczonych banknotów na nowe

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s